Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY -> PENTAGRAMY -> CZY ISTNIEJE ŻYCIE PO ŚMIERCI  

CZY ISTNIEJE ŻYCIE PO ŚMIERCI?

Wielu ludzi wierzy w dalszą egzystencję po ziemskim życiu. Ich koncepcje zależą od ich wykształcenia i wychowania religijnego. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że wiara ta najczęściej jest tylko nadzieją na dalsze życie po śmierci. Pewności natomiast brak.

Wzejście ku światłu, część tryptyku “Wizje zaświatów” Hieronima Boscha (1450-1516). Pałac Dożów, Wenecja.
Języki wielu ludów mówią o ‘krainie po drugiej stronie’, albo ‘powyżej’; o miejscu, w którym pozostają zmarli i które od świata ludzi żywych oddzielone jest zasłoną. W normalnych warunkach ludzkie zmysły nie mają tam dostępu. Pomimo że istnienia tych obszarów nie można dowieść za pomocą zmysłów, „ja” wykazuje jednak silną tendencję, aby utrzymać się zarówno tutaj, jak i powyżej. Jego strach przed nieistnieniem jest tak wielki, że chce ono żyć nadzieją na życie wieczne.

Ktoś, kto wierzy jedynie w rzeczy, które można zobaczyć, poczuć, dotknąć i zmierzyć, niewątpliwie żyje w przeświadczeniu, że życie kończy się wraz z ostatnim tchnieniem. W nowoczesnej, materialistycznie ukierunkowanej nauce, badania dotyczące ciała i jego funkcji sięgają najdrobniejszych szczegółów. Może to prowadzić do przekonania, że życie jest wyłącznie wyrazem biochemicznych procesów. I chociaż dla fizyków już od dawna jest sprawą oczywistą, że światło istnieje w dwóch formach, mianowicie jako fala i jako cząsteczki, to jednak większość społeczeństwa wciąż postępuje tak, jakby nie istniała ani przemiana materii w energię, ani też na odwrót.

Obecnie wiele pisze się o ludziach, którzy przeżyli śmierć kliniczną i którzy widzieli z zewnątrz swoje ciało. Sceptyków raporty te nie przekonują. Ich zdaniem, w tego typu przypadkach nie dochodziło do rzeczywistej śmierci, a ludzie ci za pomocą zwykłej świadomości postrzegali to, co działo się bądź na oddziale intensywnej terapii, bądź też na miejscu wypadku.

OBIEKTYWNE BADANIA POTWIERDZAJĄ DOŚWIADCZENIA

Tymczasem naukowcom udało się zgromadzić i ocenić raporty mówiące o różnych stadiach doświadczeń pozacielesnych. Wiemy dzięki temu, że umierające osoby często doświadczają uczucia bycia przyciąganym przez oślepiające światło w długim, ciemnym tunelu. Wrażenie to przedstawił holenderski malarz Hieronim Bosch (1450-1516) w swoim obrazie Tunel Światła.

Umierających otaczają istoty pełne miłości, a ich oczom ukazuje się ich życie z przebiegiem zdarzeń w odwrotnej kolejności. Całkowicie zmienia się sposób odbierania przestrzeni oraz świadomość. Wszystkie sprawy i wydarzenia w ich życiu, które są im pokazane, okazują się być ściśle ze sobą powiązane.

Takie i podobnie sugestywne opisy z pewnością pozwalają określić, gdzie leży granica pomiędzy życiem a śmiercią; nie odpowiadają one jednak na pytanie, czy człowiek nadal „żyje” po śmierci i jak to życie wygląda. Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba zrobić jeszcze jeden krok i odrzucić wszelkie uprzedzenia. Okazuje się, że wcale nie jest to takie trudne. Wiemy, jak bardzo ograniczone są nasze zmysły. Nawet jeśli - na przykład - nasze oczy nie postrzegają ani promieniowania ultrafioletowego ani podczerwieni, to jednak wiemy, że takie światło istnieje. Nie potrafimy zobaczyć prądu elektrycznego, a jednak funkcjonowanie nowoczesnego społeczeństwa całkowicie opiera się na jego istnieniu i właściwościach. Czym różni się stan człowieka, który nagle zmarł, od sytuacji sprzed kilku dosłownie minut, kiedy wciąż jeszcze był żywy? Jego materialne, widzialne i namacalne ciało jest wciąż takie samo jak przedtem. Znikła natomiast energia, życiowa siła, która ożywiała to ciało. Niewidzialny kierowca cielesnego wehikułu wysiadł z pojazdu.

Thanatos i Hypnos, Śmierć i Sen, pomagają przejść człowiekowi z jego ziemskiego życia do życia pozagrobowego. Grobowiec w Paestum, Włochy, 480 r p.n.e.
Z powyższego wynika, że człowiek posiada nie tylko widzialne ciało grubomaterialne, ale też subtelniejsze ciała, które razem tworzą całą ludzką istotę. Aby uzyskać na ten temat pewien wgląd, musimy prześledzić strukturę osobowości zgodnie z tym, co mówi Nauka Powszechna. Jest to niewidzialne źródło, z którego czerpały wszystkie prawdziwe szkoły duchowe wszechczasów. Szkoła Duchowa Złotego Różokrzyża także bazuje na Nauce Powszechnej zwracając się do poszukującego człowieka dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku, osoby szukającej naukowego dowodu ostatecznego celu życia.

Ewangelia Jana stwierdza, że Światło świeci w ciemnościach, ale ciemność nie może go zrozumieć. Źródłem tego Światła jest Gnoza. Człowiek żyjący w ciemności nie może rozpoznać Światła, tak mówi Ewangelia. Z braku Powszechnej Wiedzy, w życiu pełnym niebezpieczeństw, lęku, trosk, beznadziejności i przywiązania, podlega on śmierci. W świątyni Apollina w Delfach wyrażono to w inny sposób słowami ‘Gnothi seauton’ (poznaj samego siebie).

CZŁOWIEK JEST ISTOTĄ PODWÓJNĄ

We wszystkich kulturach pojawiały się Szkoły Misteriów, by przekazać poszukującemu człowiekowi klucz do tej wiedzy. W świetle tej wiedzy człowiek okazuje się być istotą podwójną: składa się z części śmiertelnej oraz z nieśmiertelnego jądra. Goethe mówi o tym: „Dwie dusze, niestety, żyją w mej piersi”.

Nieśmiertelną część nazywa się mikrokosmosem. Jest to wypływający z woli Boga obraz makrokosmosu. Pochodząc od Ducha Świętego jest on nieśmiertelny i niewidzialny dla materialnego oka. W swej pierwotnej doskonałości, stworzony na obraz Ojca, poszedł on drogą „syna marnotrawnego”, jak przedstawia nam to Biblia. Z własnej wolnej woli syn marnotrawny opuścił dom Ojca, aby wykorzystać swą stwórczą moc i nadać kształt światu dobra i zła. W ten sposób opuścił świat Światła i utracił swój pierwotny archetyp. Jego substytut zagłębił się w dwubiegunowy, dualistyczny świat przeciwieństw aż do najgrubszych pokładów materii. Na drodze tej otrzymał możliwość zbierania doświadczeń z różnych dziedzin. Dzięki temu rozwinęły się organy zmysłowe jego formy materialnej.

Syn marnotrawny, czy też innymi słowy mikrokosmos, który utracił swego pierwotnego mieszkańca, znalazł się na tej drodze, aby zbudować ziemską, zastępczą osobowość, z którą mógłby się połączyć. Jest nią dzisiejsza osobowość, łącznie z wolą i podświadomością. Być może dobrze będzie dokładniej przyjrzeć się temu rozwojowi. Czysty, Boski Duch oraz twarda materia nie mogą ze sobą współpracować. Różnica w wibracji jest zbyt duża. Niezbędny jest zatem element pośredni, który z jednej strony może łączyć się z osobowością, a z drugiej jest też w stanie przyjmować impulsy Boskiego Ducha. Tym pośredniczącym elementem jest dusza.

DUSZA DOŚWIADCZA SMUTKÓW I RADOŚCI

Dusza utrzymuje razem poszczególne elementy osobowości. Przez ciało eteryczne lub życiowe przyjmuje doznania zmysłowe ciała fizycznego. Doświadcza smutków i radości ciała astralnego. A także, dzięki ciału mentalnemu, przechowuje doświadczenia intelektu. Jest także obdarzona intuicją. Jest to cecha, która wykracza poza zdolności osobowości.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bóg Heh symbolizuje nie kończący się czas. Oparcie krzesła z grobu Tutanchamona. XIV w.p.n.e.
Intuicja pozwala duszy przyjmować impulsy pochodzące od duchowego jądra mikrokosmosu. W ten sposób osobowość jest zdeterminowana przez rodzaj duszy z nią związanej. Jeśli dusza silnie związana jest z formą materialną i satysfakcję swojego ego stawia na pierwszym miejscu, wówczas niewiele doświadczy ona z Ducha. Jeśli natomiast „ja” poszukuje wyższego sensu życia, wówczas dusza może usłyszeć głos Ducha i pójść za jego wskazówkami.

Z chwilą śmierci najpierw oddziela się od ciała materialnego potrójny system subtelniejszych ciał. Aspekt duchowy otoczony płaszczem ciała astralnego odłącza się od ciała fizycznego. Proces ten wymaga pewnego czasu. Pomiędzy powyższymi dwoma elementami istnieje porównywalne do pępowiny połączenie, które stopniowo rozpuszcza się. To, jak długo trwa taki proces, zależy od typu i rodzaju połączenia, jakie wykazywała dusza. W przypadku osoby silnie związanej z materią, proces ten przebiega powoli. Jednak, jeśli dusza była już ukierunkowana na życie wyższe, jeśli była już do niego przygotowana i także jej sposób postępowania za życia świadczył o tym, wówczas powyższy proces dokona się szybko.

Oddzieliwszy się od ciała fizycznego, ciała subtelniejsze zstępują do zaświatów. Nie jest to obszar w innej przestrzeni, lecz raczej jedynie inny poziom postrzegania.

DUSZA ZBIERA ŻNIWO SWOICH DOŚWIADCZEŃ NA PROGU ŚMIERCI

W krainie „powyżej” dusza doświadcza retrospekcji, odbicia swojego życia, w którym zdarzenia następują w odwrotnej kolejności. Moment ten nazywany bywa „godziną prawdy”. Minione życie zostaje podsumowane i ocenione. Dusza zbiera teraz plon wszystkiego tego, co zasiała, zarówno dobrego, jak i złego. Doświadcza zarówno radości jak i bólu i oczyszczenia, tak jak jest to opisane w różnych mitach, np. w „Orfeuszu w podziemiu”. Kwintesencja tych doświadczeń zostaje odciśnięta w mikrokosmosie. Jako „karman” determinują one przebieg następnej inkarnacji mikrokosmosu.

Wypełniwszy swoje zadanie pośrednika, dusza stopniowo rozpuszcza się. Jest to druga śmierć ziemskiej osobowości. Jednocześnie ciało fizyczne powraca do materii. „Marnieją i powracają do swojego prochu” mówi Psalm 104:29.

NOWA OSOBOWOŚĆ PRZEJMUJE ŻNIWO PRZESZŁOŚCI

Mikrokosmos, nieśmiertelna istota duchowa, wolny jest teraz od jakichkolwiek powiązań z poprzednią ziemską osobowością, ale zawiera w sobie esencję świadomości wypracowaną w trakcie życia zmarłego. Gdy tylko mikrokosmos przyjmuje nową osobowość i inkarnuje w niej, osobowość ta otrzymuje pozytywny i negatywny karman. Nowa osobowość musi nauczyć się z nim pracować.

W ten sposób koło narodzin i śmierci obraca się od wieków lub raczej tysiącleci, a nieśmiertelny mikrokosmos musi wciąż na nowo zanurzać się w sferę materialną, aby połączyć się z czasową, niepowtarzalną, a więc śmiertelną osobowością.

Powstaje teraz pytanie: jaki jest sens i cel koła narodzin i śmierci? Dlaczego duchowa zasada zmuszona jest przebijać się przez materię i pozostawać w całkowicie obcych jej obszarach? Celem naszego życia nie może być przecież zbieranie radości i smutków od kołyski aż do grobu, aby potem, po śmierci, przekazawszy mikrokosmosowi sumę zebranych doświadczeń, rozpłynąć się w nicość.

Jak to już zostało powiedziane, syn marnotrawny opuścił dom swego Boskiego Ojca, by zbierać doświadczenia w świecie czasu i przestrzeni. Istota duchowa nie jest w stanie manifestować się w ziemskim grubomaterialnym świecie. Zbyt niski jest dla niej poziom wibracji. Z tego powodu mikrokosmos zmuszony był zostawić swoją duchową formę, szatę królewską, jak jest ona określona w przypisywanych Maniemu Pieśniach o Perle. Aby jednak móc wyrażać się w materii, połączył się z istotą z tego świata, z ziemskim człowiekiem. Z jego pierwotnego boskiego stanu pozostało jedynie jądro, nasienie, atom. W Pieśniach o Perle mówi się, że syn nosi obraz pierwotnej formy lecz nie może go uwolnić, gdyż jest on „wiecznym duchem”.

Niektóre legendy mówią, że syna marnotrawnego niczym palące pragnienie trawi tęsknota za domem. Pomimo swej słabości, krnąbrności i niedoskonałego postępowania, wciąż jednak pamięta on o wyższym życiu. Tęskni za absolutną i wieczną sprawiedliwością, miłością bliźniego i godnym bytem. Są to jednak cechy, których śmiertelna, dualistyczna egzystencja nigdy nie jest w stanie zaoferować. Pochodzą one z pierwotnego pola życiowego człowieka, wspomnienie o nich przechowywane jest jedynie przez duchowe jądro w mikrokosmosie.

“Śmierć” Jacka Malczewskiego, Muzeum Narodowe, Poznań.
MIKROKOSMOS NIE MOŻE ŻYĆ BEZ OFIARY DUSZY

Jeśli „ja” - jądro śmiertelnej osobowości - usłyszy głos tego wewnętrznego pragnienia i z własnej woli wyrzeknie się swojej dominacji, wówczas zacznie spełniać wymogi celu swojego życia. Mikrokosmos zależny jest od tej ofiary miłości.

W starej duszy z duchowej zasady rozwija się wtedy nowa dusza, iskra w sercu niczym nasienie otwiera się na ciepło i światło słońca i kiełkuje jak roślina. Ta nowa dusza nie jest wówczas zrodzona „z woli męża” lecz z Gnozy. Gdy dojrzeje, będzie mogła zjednoczyć się z Gnozą w alchemicznych zaślubinach. Ze związku tego powstanie nieśmiertelny człowiek-dusza-duch, potrójne ciało na podobieństwo i obraz Boga.

POWRÓT JEST JEDYNYM CELEM

Powrót do pierwotnego stanu jest jedynym sensem egzystencji człowieka. Różokrzyżowcy nazywają ten proces przemiany „transfiguracją”. Jest to zmartwychwstanie człowieka-duszy-ducha z grobu naturalnej istoty ludzkiej. Jednak bez ukrzyżowania do zmartwychwstania nie dojdzie. Kiedy ziemska dusza poświęci się na krzyżu swojej niższej natury i kiedy wytrwa w tym procesie do końca, wówczas może nastąpić zmartwychwstanie nowej duszy.

Dla kogoś, kto w swoim życiu poddaje się temu procesowi, z chwilą opuszczenia ziemskiego ciała zaczyna się rozwój zupełnie innego rodzaju niż w przypadku zwykłego człowieka. Dzieje się tak, ponieważ przeniósł on punkt ciężkości na przebudzenie i rozwój nowej nieśmiertelnej duszy już w trakcie swojego życia. To, co stało się bezużyteczne, zostaje następnie odrzucone z mikrokosmosu w sferze „powyżej”, tak aby nowa dusza mogła pójść dalej swoją drogą. „Druga śmierć” nie jest już potrzebna i nie ma żadnych podstaw do nowej inkarnacji.

Dla tych jednak, którzy żyli wyłącznie ze śmiertelnej natury, śmierć jest procesem prowadzącym do całkowitego rozpuszczenia się osobowości.

 
 

© 1996-2004 Lectorium Rosicrucianum