SZEŚĆ I JEDNA
CZWARTA MILIARDA NIEROZWIĄZANYCH TAJEMNIC
Każde średnie
lub duże miasto znajdujące się pod wpływem zachodniej cywilizacji ukazuje ten
sam obraz: ludzie biegający to tu, to tam, jak mrówki w mrowisku. Dokąd biegną?
Wielu tego nie wie. Napędzani są przez swoje obowiązki. Pracują, żeby żyć i
żyją, żeby pracować. Ich szczęście determinowane jest przez pozorne zbiegi
okoliczności sporadycznie rozjaśniające ich dzień. Spośród tych miliardów ludzi
na świecie prawdopodobnie niewielu żyje świadomie przez dwadzieścia cztery
godziny na dobę. Niewielu ma w każdej sekundzie świadomość swoich myśli, uczuć,
działań i ich rezultatów.
Wiele
systemów ma na celu rozwijanie ludzkich zdolności, aby ludzie w miarę dobrze
wiedzieli, co robią. Dokonuje się tego na bazie zdolności osobowości. Celem
jest uzyskanie władzy; władzy nad osobowością, władzy nad innymi ludźmi, władzy
nad naturą. I choć systemy te oparte są na starożytnej mądrości we współczesnym
przebraniu, ignorują one uniwersalną prawdę, że każdy człowiek jest osobną
tajemnicą - a jego celem jest całkiem co innego, niż kurczowe trzymanie się
materii.
Kto
może powiedzieć, że rozwiązał tajemnicę własnego życia? Kto całkowicie zgłębił
sekrety swojej osobowości? Fizyczne ciało zdradziło wiele ze swoich sekretów w
minionych dziesięcioleciach. Wszystkie jego części zostały naukowo zbadane, a
ich własności i funkcje sklasyfikowane. Nauczyliśmy się dbać, zdobić,
udoskonalać, a jeśli to konieczne przystosowywać to ciało do wymogów naszych
czasów, w których, z jednej strony, niszczy się tysiące ludzkich istnień, zaś z
drugiej, podejmuje się graniczące z obłędem próby, by ulepszyć
i przedłużyć życie.
Kilka
lat temu prasa w krajach przenikniętych kulturą Zachodu zaczęła reagować na
bardziej ezoteryczne podejście do człowieka, podejście tak stare jak sama
ludzkość. Wielu mieszkańców tak zwanych krajów rozwiniętych, po czysto
materialistycznym rozwoju, zaczyna okazywać wrażliwość na to, co leży
poza życiem w materii. Zaczynają studiować zjawiska eteryczne i astralne. To,
co przez długie lata było uważane za niemożliwe, teraz jest badane, opisywane i
aprobowane przez badaczy opinii publicznej, czasopisma, magazyny dla kobiet,
telewizję i, w szczególności, kino. To, co zawsze widziały i wiedziały małe
dzieci, ale co ich ograniczeni rodzice wybijali im z głowy, teraz wychwala się
jako znak całkowicie nowej ery. Popularne są teraz pojęcia takie jak
„eteryczny", „astralny”, czy „reinkarnacja”. Można nauczyć się czytać z
aury i widzieć czakramy. Wegetarianizm, wzmocniony przez strach przed BSE,
zyskuje coraz więcej zwolenników. Zakazuje się palenia tytoniu.
KAŻDY
MA SWOJĄ WŁASNĄ TAJEMNICĘ
W ten sposób
cywilizacja zachodnia stawia czoła nagłym zmianom. W niegdyś tolerancyjnej Holandii
rośnie świadomość, że tolerowanie nie zawsze jest zbawienne. Młodzi przestępcy
nie zmieniają swoich poglądów po spędzeniu, w „nagrodę” za swoje wykroczenia,
kosztownych wakacji na żaglówce, w przyjemnie ciepłym klimacie. Najwyraźniej
nie rozwiązuje to ich tajemnicy. Całkowicie społeczne podejście, utrzymujące,
że każdy jest, i powinien być równy, najwyraźniej zawiodło. Wydaje się, że
każdy rezultat ma swoją przyczynę, i że, na przykład, trening umysłu może być
zbawienny dla niektórych, ale może okazać się całkowitą katastrofą dla innych.
Pojawiła się świadomość, że każdy ma swoją własną tajemnicę, którą musi nauczyć
się rozwiązać. Czy lekarz, nauczyciel, lub szef może tu dać receptę? Nie, w
najlepszym razie mogą oni udzielić wskazówek, jednak rozwiązanie tajemnicy jest
czymś, co każdy musi zrobić sam. Czym więc jest ta tajemnica sześć i ćwierci
miliarda ludzi na świecie?
· Po pierwsze, że
istota ludzka jest obrazem wszechświata;
· po drugie, że
każdy jest komórką wielkiego ciała ludzkości;
· po trzecie, że
każda komórka ma specyficzne zadanie w utrzymaniu tego ciała;
· po czwarte, że
ciało to jest ciałem tymczasowym, do wykorzystania jako baza dla wyższego
rozwoju;
· po piąte, że każda
komórka ma nie tylko zadanie 'biologiczne', ale przede wszystkim zadanie
duchowe.
To,
że jesteśmy komórkami wielkiego ciała nie jest trudne do zrozumienia. Razem
tworzymy ludzkość. Ale kiedy tylko pojawia się pytanie, która komórka jest
ważniejsza, rozpoczyna się zacięta walka. Każdy uważa siebie za
najważniejszego. Historia świata krwawym zapisem ukazuje, że człowiek stara się
bronić swojej wyższości. Istnieje również pragnienie łączenia się w większe
grupy interesów, przekraczając interesy osobiste. Przykładami tego jest ONZ,
Stany Zjednoczone Ameryki, Brytyjska Wspólnota Narodów, państwa arabskie, kraje
przyłączające się do Unii Europejskiej, republiki byłego Związku Radzieckiego,
które włączyły się do Rosji oraz kraje afrykańskie, które zawarły ekonomiczne i
polityczne sojusze. Chociaż motywy tych sojuszy są przeważnie ekonomiczne lub
polityczne, w tle działają niezwykli ludzie ukierunkowani na dobro współbraci.
Oprócz typowo ludzkiego punktu widzenia, najwyraźniej istnieje jeszcze aspekt
wyższego rzędu, który daje ludzkości bodziec do szukania wyższego dobra.
BUDOWANIE
„LEPSZEGO ŚWIATA”
A zatem - jest to trzeci aspekt - każdy członek cywilizacji ma
swoje własne specyficzne zadanie. Podczas, gdy jeden jest cieślą i budowniczym,
inny ma dar koordynowania i kierowania, jeszcze inny ma wgląd w rzeczy przyszłe.
Służą oni społeczności i razem w niej pracują, świadomie lub nieświadomie, z
chęcią lub nie. Budują oni „lepszy świat” i w pełni się w to angażują. Natomiast
społeczeństwo sąsiedniego kraju robi to samo, mając tylko inne poglądy, inne
osoby u władzy i innych fachowców. Rezultatem będzie pokój albo wojna. Obie
sytuacje są tymczasowe. Tymczasowy jest każdy przejaw życia. Istota ludzka jest
zjawiskiem tymczasowym. Pojawia się w kołysce, wypełnia swoje obowiązki przez
wiele lat i zanurza się w sferę, którą kościoły zwą niebem (dla szczęśliwców)
lub piekłem (dla pechowców). Czy to zamyka tajemnicę człowieka? Nie, gdyż widzialne życie jest najwyraźniej niczym
więcej jak incydentem w czasie. Jest jak przedmiot, który unosi się na falach
strumienia, od czasu do czasu wynurzając się i zanurzając. To samo dotyczy tych
sześć i jednej czwartej miliarda mieszkańców Ziemi. Jak komórki w ciele, rodzą
się oni, spełniają zadanie i umierają. Jak długo dokonania te nie wykraczają
poza to, co biologiczne i materialne, nie przynoszą ludzkiej świadomości
wiele dobrego. Natomiast, jak tylko ludzie zaczynają realizować coś ze swego
duchowego zadania i przyjmują swoje obowiązki, uwalniane zostają siły, które
nie służą samoutwierdzaniu, i rozpoczyna się rozwój duchowy. Tę nić można także
prześledzić w biegu historii ludzkości. W Pentagramie szeroko przedstawiliśmy
już wiele dobrze znanych i oczywistych aspektów tej nici. Inne aspekty
mogą być mniej oczywiste i tworzyć jakby nurt boczny, nie są jednak mniej
ważne. Wszystkie one mają na celu wznieść człowieka jako jednostkę, a zatem i
ludzkość jako całość, na wyższy plan istnienia. Innymi słowy, daje to wgląd w
to, że walka o życie na Ziemi prowadzona jest w celu odkrycia, że nie jest to
jedyne prawdziwe życie. Stanowi to pierwszy krok na drodze do zrealizowania
duchowego zadania, z którym człowiek przychodzi na świat.
KAŻDY
CZŁOWIEK MA SZCZEGÓLNE MIEJSCE I ZADANIE
Ten
wgląd otwiera drogę do rozwiązania osobistej tajemnicy życia. W tym momencie
człowiek zdaje sobie sprawę ze swojego miejsca w świecie, a zwłaszcza z miejsca
i zadania w społeczności, której jest członkiem. Ta społeczność potrzebuje go.
Potrzebuje go jako zwykłej biologicznej istoty, jako stolarza, profesora,
sprzątaczki, lekarza, studenta lub nauczyciela, żony lub kobiety biznesu.
Potrzebuje go jako człowieka duchowego w formie żywej duszy, wolnej od
ograniczeń, jakimi obarczone jest „ja”. Obie formy muszą ostatecznie się
połączyć. Jednak na razie u większości ludzi są one rozdzielone i stanowią
przyczynę wielu konfliktowych sytuacji. Są one nierozwiązanymi zagadkami,
których na zamieszkiwanej przez nas kuli ziemskiej jest sześć i jedna czwarta
miliarda. Tak długo, jak długo ludziom nie uda się rozwiązać tajemnicy ich
własnego życia, życie codzienne będzie wciąż źródłem konfliktów.
„Popraw
świat i zacznij od siebie” jest powiedzeniem, które często i z
przyjemnością się cytuje, szczególnie, by wskazać na całkowitą porażkę drugiego
człowieka. Patrząc z opisanej tu perspektywy, powiedzenie to jest bardzo
aktualne. Kto odniesie sukces w ulepszeniu swojego świata, tak że jego „ja” nie
będzie już dłużej u władzy, i stworzy miejsce dla duszy - oczywiście,
dotyczy to najwyższego aspektu duszy, który jest najbliższy Stwórcy - odkryje,
że jego życie całkowicie i gruntownie się zmieniło.
1. Po pierwsze, za swoje porażki nie obwinia on już innych,
lecz jedynie samego siebie;
2. po drugie, osiąga zrozumienie, dlaczego inni ludzie
cierpią;
3. po trzecie, pozwala mu to zaakceptować ich, z wszystkimi
ich problemami;
4. po czwarte, naprawdę pomoże mu to rozwiązać te problemy
przez uwolnienie siły, która doprowadziła go do odnawiającego i uzdrawiającego
rozpoznania.
O
jakiej sile lub energii tutaj mówimy? Każdy prawdziwie poszukujący dotrze
kiedyś do punktu, w którym będzie musiał ugiąć się przed wyższą siłą, która
ustanawia granicę dla kaprysów jego „ja".