TEKSTY -> PENTAGRAMY -> CZY PRAGNIENIE MIŁOŚCI MOŻE ZOSTAĆ ZASPOKOJONE?  
CZY PRAGNIENIE MIŁOŚCI MOŻE ZOSTAĆ ZASPOKOJONE?
Każde stworzenie tęskni za miłością. Sposoby, za pomocą których ludzie starają się to pra­gnienie zaspokoić, bywają różne. Wielu dąży do spełnienia u boku partnera, inni poprzez pracę albo swoje hobby. Ale skoro w naszym chrześcijańskim społeczeństwie coraz większy odsetek ludzi odrzuca małżeństwo i nie potrafi, albo też nie chce rozwiązywać konfliktów w naturalny sposób pojawiających się w takich związkach, powstaje pytanie o to, co w takim razie tak naprawdę dolega współczesnej ludz­kości?
Średniowiecze wykreowało ideał czystej, wolnej od zwierzęcych pasji miłości, zwanej 'miłością dworską'. Istotną jej cechą było to, że kogokolwiek miłość ta dosięgła, ten nie mógł już jej umknąć. I tak w przypadku Tristana i Izoldy oraz Lancelota i Ginewry ani śmierć, ani ziemskie prawa nie były w stanie powstrzymać ich miłości. Przepełniała ona dosłownie wszys­tko. Ci, którzy byli sobie przeznaczeni, musieli zostać razem. Było to ich najwyższym pragnie­niem. Owo wszystko pochłaniające uczucie tysiąckrotnie opisywano w literaturze różnych kultur. Dziś natomiast akcentuje się niższe ludz­kie pasje i to w tak agresywny i zorganizowany sposób, jak nigdy dotąd. I tak baśniowy ideał małżeństwa stopniowo usuwa się na dalszy plan.
Mówi się, że przed rozdzieleniem płci obie dusze, żeńska i męska, stanowiły jedną łączną duszę. Jeśli tak rzeczywiście było, to mogli­byśmy pomyśleć, że wówczas powinniśmy być w stanie odnaleźć gdzieś ową brakującą duszę, wraz z którą dałoby się ponownie odtworzyć jedność. Dzisiejsze środki masowego przekazu stwarzają wrażenie, jakoby każde współczesne małżeństwo nieuchronnie zmierzało do rozwo­du. Takie ujecie sprawy wynika jednak z pogoni za sensacją. Z całą pewnością wielu ludziom, powodowanym swoimi pasjami, dość szybko sprzykrzy się ich partner. Ale też, z drugiej stro­ny, istnieją miliony tych, którzy potrafią rozwią­zywać swoje konflikty i którzy są dla siebie nawzajem czymś bardzo istotnym.
Wiele jest wewnętrznych i zewnętrznych czynników stymulujących ludzi do poszuki­wania spełnienia życia, czy to w miłości, którą się otrzymuje, czy też w miłości dawanej ko­muś, czy to w pracy, czy też poprzez hobby. Na drodze tej czeka ich wiele rozczarowań. Za­zwyczaj codzienna rzeczywistość bynajmniej nie odpowiada marzeniom. Na przykład partner, choć obdarza przyjaźnią, uczuciem i daje po­czucie bezpieczeństwa, to jednak potrafi rów­nież być krytyczny lub nietolerancyjny. Sto­pniowo, partnerstwo może przeistoczyć się w walkę o utrzymanie czegoś, co nie posiada już rzeczywistych fundamentów. Jeśli jeden z par­tnerów wyłącznie wymaga, a nie potrafi dawać, wtedy druga strona w końcu nie będzie już w stanie na to odpowiedzieć.
PROJEKCJA NASZEJ TĘSKNOTY
Pierwszy pocałunek Lancelota i Guinewry. Le Monte du Graal (Opowieść o Graalu). Amiens, Francja, około roku 1300. Pierpont Morgan Library. Nowy Jork.
Pierwszy pocałunek Lancelota i Guinewry. Le Monte du Graal (Opowieść o Graalu). Amiens, Francja, około roku 1300. Pierpont Morgan Library. Nowy Jork.
Dlaczego zatem to dogłębne pragnienie nie daje się zaspokoić? Tęsknota jest życiowym prawem i magnetyczną siłą, która przyciąga to, czego brak. Wytwarza obraz upragnionego przez nas ideału. Doświadczenia codziennego życia uczą człowieka, że jego tęsknota za par­tnerem, którego jest sobie w stanie wyobrazić, jest w rzeczywistości projekcją tęsknoty za tym boskim, drugim człowiekiem, w stosunku do którego wyobraźnia zawodzi. Człowiek do­świadcza tej niemożliwej do zaspokojenia tęsknoty jako okrucieństwa. Ale w rzeczywistości nieustannie koryguje się w ten sposób jego tęsknotę i po­szukiwanie wypełnienia, ponieważ szuka on tam, gdzie nie da się tego znaleźć. Ten drugi, boski, wieczny partner, który nigdy nie opuści człowieka, jest niczym milcząca idea wykuta w sercu. Jest on pierwotną duszą zdolną zaspokoić najgłębszą tęsknotę, o ile tylko człowiek szuka jej i o ile potrafi oddać się jej bezwarunkowo.
Czy zatem mężczyzna i kobieta nie byli ni­gdy jednym stworzeniem? Nauka Szkoły Różokrzyża wyjaśnia, że człowiek jest mikrokosmosem, polem objawienia zbudowanym na kształt atomu. Mikrokosmos ten zawiera w sobie trzy jądra, lub też dusze: pozytywne i negatywne jądro wirują wokół siebie, podczas gdy trzecie - neutralne - okrąża dwa pozostałe w nieco większej odległości. Całość ukierun­kowana jest odśrodkowo. Oddaje się większej całości. Przestają istnieć jakiekolwiek ograni­czenia, upadają wszelkie mury, niknie przes­trzeń, a istnieje wyłącznie nieskończoność i wieczność. Ale z chwilą, gdy tego typu potrójne pole skieruje się do wewnątrz, stając się przez to systemem dośrodkowym, wszystkie magne­tyczne połączenia ulegają zmianie. Coś takiego miało miejsce w trakcie tak zwanego 'upadku'. Jan van Rijckenborgh pisze w książce Tajem­nica życia i śmierci: „Atom ulega rozbiciu, tak że jedno z dwóch jąder-dusz krążących wokół siebie w centrum mikrokosmosu zostaje wyrzu­cone z systemu i znika w przestrzeni. W jednym mikrokosmosie wyrzucony zostaje pierwiastek pozytywny, w innym - negatywny. Taka jest prawda na temat podziału płci. Mikrokosmosy, w których zaszła tego rodzaju katastrofa, od tej chwili nie byty już potrójne, lecz – podwójne”.
A ZATEM CZŁOWIEK JEST ISTOTĄ, KTÓRA DOZNAŁA USZKODZENIA
Tristan i Izolda na klamrze brytyjskiego złotnika Aleksandra Fishera (1896). Emalia na stali.
Tristan i Izolda na klamrze brytyjskiego złotnika Aleksandra Fishera (1896). Emalia na stali.
W przypadku zniszczenia jądra pozytywne­go, męskiego, mikrokosmos w swoim obecnym stanie posiada jedynie żeńską osobowość. Jeśli zaś z systemu wypadło jądro negatywne, to jest żeńskie, wtedy mikrokosmos taki zamieszki­wany jest przez osobowość męską. Dlatego też kobieta tęskni za brakującą jej zasadą męską, mężczyzna zaś - za brakującą mu zasadą żeńską. U podstaw leży pragnienie odbudowy pierwo­tnej jedności. Widzimy zatem, że człowiek jest systemem, który doznał uszkodzenia. Nie jest kompletny. Ważne jest, aby to dobrze zrozu­mieć. Wynika stąd bowiem, że odbudowa nie jest kwestią zjednoczenia dwojga partnerów, tylko rozwoju bazującego na boskiej iskrze spoczywającej w sercu. Ta właśnie uśpiona iskra zdolna jest przywrócić mikrokosmosowi pier­wotną równowagę. A gdy raz jest już ona osią­gnięta, wtedy pragnienie miłości zostaje za­spokojone.
Motyw ślubu księcia i jego księżniczki, wy­stępujący w tak wielu baśniach, nie odnosi się bynajmniej do dialektycznej osobowości oraz jej partnera. Chodzi natomiast o zjednoczenie osobowości z boskim jądrem ukrytym w sercu. Tęsknota za tym zjednoczeniem rzutowana jest na zewnątrz. Tak długo jak dany człowiek nie posiada wiedzy o wewnętrznym źródle od­nowienia i odbudowy, tak długo ma nadzieję i oczekuje, że jakaś inna osoba będzie w stanie zagwarantować mu poczucie spełnienia. Lecz każdy kolejny krok oddalający go od Boga sprawia, że jest on również coraz dalej od Źródła Wiecznej Miłości.
Jakub Böhme pisze: „ nie powstaje sam z siebie, ale bierze się z woli. Wszystko to, co ukierunkowane jest na ten świat i wyklucza to, co boskie, jest grzechem. Wola nie może pragnąć niczego, jak tylko Boga i Jego miłości, tak jakby człowiek był niczym i umarł już; musi on pragnąć życia z Boga, tak aby Bóg mógł je w nim stworzyć”.
SKUPIENI NA TYM, CO NA ZEWNĄTRZ
W sercu człowieka zawiera się cudowna moc zdolna urzeczywistnić wszystko. Jest nią Mi­łość, o której mówi się też, że jest samym Bo­giem. Jest ona podstawą zmartwychwstania boskiej istoty. Jest to jądrowa siła, która dotyka, porusza i przyciąga każdego człowieka. Jest to moc, której człowiek poszukuje w najgłębszym wnętrzu swej istoty.
Niestety, bardzo wielu jest ludzi dających się zwieść, gdyż nie są oni świadomi, czego na­prawdę szukają. Uwagę ich zaprząta świat ze­wnętrzny, zewnętrzne aspekty spraw. Zapo­minają, że tajemnica wszystkiego i jej rozwią­zanie ukryte są w ich wnętrzu. I właśnie tu należałoby rozpoczynać poszukiwania.
Małżeństwo, partnerstwo przeżywane w co­dziennym życiu, wielu ludziom dostarcza szczę­ścia i poczucia spełnienia. Dla innych natomiast stanowi źródło niekończących się trosk, zmar­twień, bólu i smutku. Tak jak już to stwier­dziliśmy wcześniej, nie jest możliwe prawdziwe zaspokojenie pragnienia miłości na płaszczyźnie horyzontalnej. Jeśli punkt wyjścia związku dwojga ludzi stanowić miałoby tylko to i nic więcej, musiałoby to wówczas nieuchronnie prowadzić do gorzkiego doświadczenia, nędzy ich egzystencji w oddzieleniu od Boskiej Mi­łości. Gdyż przyjdzie dzień, w którym każdy skonfrontowany zostanie z własną samotnością i doświadczy, że w rzeczywistości starał się odnaleźć samego siebie, swe prawdziwe 'ja'.
Istota ludzka potrzebuje miłości, pragnie jej z głębi serca. Tymczasem, z powodu niewiedzy wielu zbiera więcej łez aniżeli prawdziwego uczucia. A mimo to istnieje to nieustępliwe poruszenie, które napędza i oskarża nas, nie pozwalając ani na chwilę spocząć. Jest to głos duszy, działający w postaci sumienia. Daje on wyraz zupełnie innemu pragnieniu niż to, które dotyczy fizycznej istoty ludzkiej.
Każdy mikrokosmos zawiera jądro nowego życia, o którym pokrótce wspomnieliśmy po­wyżej. Jądro to emituje promieniowanie stojące u podstaw tego tak wielkiego zamieszania, które wybija człowieka ze snu i zmusza go do reakcji.
Ale promieniowanie to, będąc całkowicie ró­żnym od zwykłego trudu ziemskiego człowieka, wywołuje olbrzymi konflikt. Człowiek nie może umknąć temu promieniowaniu w jego sercu, nawet jeśli najchętniej uciekłby i schował się. Co najwyżej jest w stanie przesłaniać je czymś i tłumić. Wskutek tego dusza nadal cierpi, tak jak i osobowość, która nie może odzyskać rów­nowagi.
OCZYSZCZENIE I WYNIESIENIE KU WYŻSZEMU CELOWI
Strona tytułowa średniowiecznej sztuki o Lancelocie.
Strona tytułowa średniowiecznej sztuki o Lancelocie.
Osobowości przeznaczone jest wspaniałe zadanie. Ma ona oczyścić się i wznieść się wzwyż, tak aby móc służyć Duszy. Wówczas Dusza będzie mogła stać się oblubienicą świę­tującą zaślubiny z Duchem. To właśnie są alche­miczne gody, o których klasyczni Różokrzyżowcy mówili w swym języku misteriów. Obraz tych zaślubin wyryty jest głęboko w sercu każ­dego człowieka. Ale czy ludzie dostosują się do niego? Nim do tego dojdzie muszą się jeszcze przedrzeć przez wiele rozczarowań i zebrać wiele doświadczeń.
Gdy nasze myślenie zostanie już uwolnione z sieci złudzeń i stanie się ciche, Bóg ofiaruje człowiekowi prawdziwe Życie. Wówczas wy­pełni nas i otuli Miłość ofiarowująca duszy te doświadczenia, których potrzebuje ona dla oczyszczenia osobowości z tego wszystkiego, co jeszcze nieczyste. Miłość ta prowadzi nas przez wszystkie trudności w sposób, który dla ziem­skiej świadomości jest niemal niewyobrażalny. Życie nie obraca się już wówczas wokół osobo­wości z jej niemożliwą do ugaszenia tęsknotą za miłością. Źródło tego cierpienia wygasa, kończą się roz­czarowania. Osobowość stapia się w jedno z Duszą połączoną z Duchem. Wtedy pragnienie miłości zostaje zaspokojone.
ŹRÓDŁA:
De Roede des Drijvers Yerbroken. Jakub Böhme. Seria Kryształu, część 7. Rozekruis Pers, Haarlem, 2000.
Egipska i jej wołanie w wiecznym Teraz. Część IV. Jan van Rijckenborgh. Rozekruis Pers, Haarlem, 1991.
Tajemnica życia i Śmierci. Jan van Rijckenborgh. Rozekruis Pers, Haarlem, 1993.

© 1996-2006 Lectorium Rosicrucianum