TEKSTY -> PENTAGRAMY -> „DLACZEGO JESTEM RÓŻOKRZYŻOWCEM?”  
„DLACZEGO JESTEM RÓŻOKRZYŻOWCEM?”
(Przemowa J. van Rijckenborgha z okresu 1940-1945)
Pytanie, które teraz stawiam jest bardzo bliskie mojemu sercu. Chciałbym wam mianowicie wytłumaczyć, chciałbym wam wyjaśnić, dlaczego jestem Różokrzyżowcem. Rozumiem to tak: człowiek nie jest Różokrzyżowcem na mocy swego przystąpienia do zachodniej szkoły misteriów, nie staje się nim także poprzez członkostwo w Lectorium Rosicrucianum. Nie, człowiek jest Różokrzyżowcem z racji pewnego stanu swej fizyczności, duszy oraz ducha.

Człowiek może być świadomy tego stanu lub nie, człowiek może poświęcać się takiej czy innej pracy ezoterycznej lub nie; ale to wewnętrzne warunki, wewnętrzny stan określa jego „być” albo „nie być”. O tym chciałbym z wami mówić: o fizycznym, o dotyczącym duszy oraz o duchowym stanie prawdziwego Różokrzyżowca. O stanie tych, którzy na mocy swej istoty, w jakiś sposób zostali dotknięci polem siły zachodnich misteriów lub przynajmniej mogą się do tego nadawać.
Czuję się ponaglany do tej dyskusji, ponieważ może ona nas tak wiele nauczyć; ponieważ może rzucić tyle światła na różne sprawy; ponieważ może ona doskonale wyjaśnić, niekiedy tak trudne do zrozumienia działania wielu ludzi; ponieważ może ona nam pozwolić zrozumieć wiele cierpienia.
W tym świecie istnieje bezgraniczne nieszczęście, nieszczęście niezbędne w tej naturze. I trzeba uważać to za uwalniające, kiedy człowiek zaczyna rozumieć to nieszczęście, jego przyczyny i strukturę linii sił, także w tym nieszczęściu i przez to nieszczęście może odnaleźć wewnętrzny pokój; także przez to nieszczęście może przebić się do Światła.
Dlaczego jestem Różokrzyżowcem? Pytanie to zrodziło się ze smutku i z głębokiej rozpaczy. Pytanie to nie jest zagadnieniem wybranym rozumowo, bez związku z życiem, lecz wypływa ono z głębi mojej duszy. Pytanie to zrodziło się z krwi i łez. Jest ono przedmiotem nieustannych rozważań po wielu latach walki.
PRZYCZYNY SIĘGAJĄ NIESKOŃCZENIE GŁĘBIEJ
Pytanie to pojawiło się z wypełnionym żarem uczuciem, kiedy stało się dla mnie jasne, że prawdy i siły, które przyniosły mi najwyższe szczęście, najgłębszą duchową radość i przemożne wzruszenie, dla innych były niczym, przez innych były deptane niczym śmieci, szmaty. Kiedy zastanawiałem się nad faktem, że to, co sprawiało, że niemiałem z wdzięczności, innych prowadziło do złości, agresji i raniącego działania. Możecie powiedzieć: pańskie doświadczenia są skutkiem działań klasycznego czarnego wroga, który rzuca niezliczone przeszkody na ścieżce wszystkich dzieci Światła, wszystkich służebników Chrystusa. Wroga, który atakuje wszystkich poszukujących Światła wewnątrz i na zewnątrz systemu mikrokosmicznego oraz wykorzystuje krewnych i przyjaciół, aby uniemożliwić pracę w służbie Hierofantów Chrystusowych. Jest to prawda, lecz jedynie prawda połowiczna. Przyczyny tego straszliwego podziału sięgają znacznie głębiej i, aby móc zgłębić te przyczyny w ich atramentowo czarnej otchłani, musimy zacząć szukać u zarania ludzkiej historii w lucyferycznym ładzie natury. Dlatego odwołuję się do pierwszej księgi Mojżesza, pierwszej księgi Biblii, abyśmy, w kontekście tego, co jest tam przedstawione, mogli znaleźć odpowiedź na pytanie: „Dlaczego jestem Różokrzyżowcem?” W Księdze Rodzaju 4 czytamy, co następuje:
„Adam obcował z żoną swoją Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina. Wtedy rzekła: Wydałam na świat mężczyznę z pomocą Pana. Potem urodziła jeszcze brata jego Abla. Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Po niejakim czasie Kain złożył Panu ofiarę z plonów rolnych; Abel także złożył ofiarę z pierworodnych trzody swojej i z tłuszczu ich. A Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę. Ale na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał; wtedy Kain rozgniewał się bardzo i zasępiło się jego oblicze. I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować. Potem rzekł Kain do brata swego Abla: Wyjdźmy na pole! A gdy byli na polu, rzucił się Kain na brata swego Abla i zabił go. Wtedy rzekł Pan do Kaina: Gdzie jest brat twój Abel? A on odpowiedział: Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego? I rzekł: Cóżeś to uczynił? Głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi. Bądź więc teraz przeklęty na ziemi, która rozwarła paszczę swoją, aby przyjąć z ręki twojej krew brata twego. Gdy będziesz uprawiał rolę, nie da ci już plonu swego. Będziesz tułaczem i wędrowcem na ziemi. Wtedy Kain rzekł do Pana: Zbyt wielka jest wina moja, by można mi ją odpuścić. Oto dziś wypędzasz mnie z tej ziemi i muszę ukryć się przed obliczem twoim. Będę tułaczem i wędrowcem na ziemi, a każdy, kto mnie spotka, zabije mnie. I rzekł Pan do niego: Nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie. Położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka. I odszedł Kain sprzed oblicza Pana, i zamieszkał w ziemi Nod, na wschód od Edenu. I obcował Kain z żoną swoją, a ta poczęła i urodziła Henocha. Potem zbudował miasto i nazwał je imieniem syna swego: Henoch”.
PRZENIESIENI DO INNEGO STANU ŚWIADOMOŚCI
Kiedy w rajskim ładzie siły lucyferyczne z elementu światła zaatakowały ludzkość, dalsze objawienie naszej fali życiowej nie mogło już być kontynuowane w tamtych warunkach. Niebezpieczeństwa zagrażające kosmosowi, światu i ludzkości, pochodzące od nieświętych duchów światła, stały się zbyt wielkie. Dlatego te istoty z naszej fali życiowej, które już wyraziły się w rajskim ładzie, zostały pod względem rozumowo-moralnej świadomości wycofane z elementu światła i przeniesione do stanu świadomości odpowiadającego kosmicznemu elementowi żywej wody. Aby zrozumieć, co to oznacza, powinniśmy porównać ze sobą pierwotne elementy co do ich istoty i aktywności. W Boskim ładzie ludzkość, pod względem swojej świadomości rozumowo-moralnej, pracowała z elementem ognia. Oznacza to, że ludzki promień działania, co do woli, mądrości i aktywności, był niezmierzony, że ludzkie moce były nieograniczone, i że człowiek demonstrował swą praktyczną siłę i ekspansywność niczym młody bóg. Ludzka forma ducha przeszywała wszechświat niczym błyskawica.
W rajskim ładzie ludzkość, według swej świadomości rozumowo-moralnej, pracowała z elementem światła. Oznacza to, że promień działania człowieka, co do woli, mądrości i aktywności, został znacznie ograniczony w porównaniu z ładem Boskim. Jego wcześniejsze dynamiczne, wszechobejmujące duchowe siły zostały poważnie ograniczone i utajone. Pomimo to, w rajskim ładzie ludzkość żyła we wspaniałej wielkości duszy. Dzięki promieniującej, ogrzewającej, przenikającej wszystko sile kosmicznego elementu światła powstała tam wspaniała hierarchiczna wspólnota wielu wzniosłych fal życiowych. Archaniołowie, Aniołowie, Moce i Trony, stali tam twarzą w twarz z ludzkością. Wszyscy współbrzmieli w niebiańskim chórze duchów, ku chwale Boga.
Jednakże, kiedy ten chór duchów, ta wzniosła, nadnormalna współpraca hierarchii została ponownie zaburzona przez siły lucyferyczne, młoda ludzkość, by ją ochronić, połączona została, pod względem rozumowo-moralnej świadomości z elementem żywej wody. Człowiek pochłonięty został przez ograniczenia materii. Nie był już obywatelem wszechświata, według elementu ognia; nie był już także obywatelem planetarnego kosmosu, według elementu światła; stał się mieszkańcem ziemi. Granice miejsca jego pobytu nakreślone zostały przez elementy wody, powietrza i ziemi. Został on zaprowadzony do samotnego, nieuprawnego obszaru, aby lucyferyczne istoty, które w owym czasie starały się pojmać element światła nie wyrządziły mu krzywdy; a także dlatego, aby później, gdyby nieświętość zdobyła nad nim władzę, nie przeniósł nieświętych procesów rozwojowych i sił do wszystkich światów. Wtrącony został do więzienia, do czasu, gdy będzie mógł być z niego uwolniony.
To właśnie było doświadczeniem ludzkości, kiedy nastąpiły owe dramatyczne wydarzenia opisane w opowieści z Księgi Rodzaju przytoczonej powyżej. Wcześniej wyjaśniałem już, że emanacja ludzkich iskier Boga z istoty Boga nie powinna być sprowadzana do jednego punktu w czasie. Ta boska emanacja dokonywana jest falami, grupami. Stąd liczba istot należących do jednego boskiego planu nie powinna być rozumiana, jako ściśle ustalona całość. Liczba ta mogła się powiększać w stopniu, w jakim już wypromieniowane istoty realizowały boski plan w jego cudownej czystości.
Kiedy ludzkość dotarła do granic elementu żywej wody, boska emanacja trwała nadal, tak aby, po pierwsze, plan Pana został wypełniony oraz aby człowiek, przez zstąpienie nowego duchowego jądra, został ponownie pobudzony do życia. Musimy także wziąć pod uwagę fakt, że zarówno w ładzie Boskim, jak i w ładzie rajskim pewne ludzkie istoty zostały pozostawione, jako że nie były one naruszone przez lucyferyczną zdradę. Część tych grup, by służyć wielkiemu dziełu, poddała się ziemskim narodzinom; inna część utworzyła ludzką hierarchię istot, które nie miały udziału w upadku, tak zwany Zakon Melchizedecha.
POJAWIŁY SIĘ DWA LUDZKIE TYPY
I tak wśród ludzkości, która stała się „z Ziemi”, ziemska, poprzez narodziny pojawiły się w nowym życiu dwa wyraźnie rozpoznawalne ludzkie typy: człowiek Kainowy i człowiek Ablowy. Co to były za typy? Kain był oraz jest człowiekiem, u którego akcent położony jest na świadomość duchową, człowiekiem, który przede wszystkim odczuwa związek z elementem ognia. Abel był i jest człowiekiem, u którego nacisk położony jest na świadomość duszy, człowiekiem, który przede wszystkim odczuwa związek z elementem światła. Przyczyn tego rozróżnienia można się częściowo doszukiwać w fakcie, że człowiek Kainowy nie został, lub też został jedynie częściowo, wprowadzony do rajskiego ładu i nie poznał wagi świadomości duszy. Z drugiej strony, przyczyn tych powinniśmy szukać w boskim zrządzeniu, aby człowiek, w ziemskich granicach, nigdy nie zapomniał ani o duchowej świadomości, ani też o świadomości duszy, i aby ostatecznie, poprzez niepokoje powstające pomiędzy tymi dwoma ludzkimi typami, odnalazł wiodącą w górę ścieżkę.
Człowiek Kainowy jest w rezultacie budzącym grozę, dynamicznym, ognistym pionierem, świadomym swych duchowych sił i dążącym do ich dalszego rozwoju. Człowiek Kainowy jest bardzo bliski temu wielkiemu człowiekowi, który niegdyś, jako mocarz, wyrażał się w Boskim ładzie. Dlatego Ewa, kiedy ze swej krwi wydaje na świat Kaina, mówi: „Oto urodziłam człowieka, Pana”. Ponieważ w Ewie, tej matce świata, żyło w postaci mglistego obrazu z przeszłości wspomnienie Boskiego ładu. To wspomnienie w jej oczach urzeczywistniło się w Kainie.
Człowiek Ablowy jest człowiekiem pełnym duszy, pełnym miłości, mistykiem. Nie niepokoi go zmierzch bogów. Nie odczuwa drżenia wielkich, ukrytych sił. Nie zanurza on swych pięści w czarnej ziemi w dręczącym go pragnieniu tworzenia, wyniesienia tej bezkształtnej formy do postaci pięknej świątyni. Ablowy człowiek wygrzewa się w promieniach światła swojej duszy. Marzy i śpiewa w cieple boskiego oddechu światła. Czegóż jeszcze miałby pragnąć? W jakim lepszym miejscu mógłby przebywać? Czy jego krew z każdym uderzeniem serca, nie mówi o boskiej miłości? Cóż obchodzi go budowanie świata? Czyż nie widzi przed sobą owiec, które dają mu wszystko, czego potrzebuje do życia? Nie, nie jest on egoistą. Jego dusza przepełniona jest wdzięcznością i jego pierwszą myślą jest złożenie z tej obfitości dziękczynnej ofiary Bogu.
ABEL WYCZUWAŁ BOGA, ALE KAIN ZNAŁ BOGA!
I ofiara Kaina nie zostaje przyjęta! Zakipiał ze złości, jego oblicze odmieniło się, jego twarz zachmurzyła się z niepohamowanego żalu. Czyż zmierzch bogów nie płynął w jego krwi? Abel odczuwał Boga, ale on, Kain, znał Boga. Jego ofiara świętowana była świadomie, z wnętrza. Nie ofiarowywał on tego, co otrzymał. To przecież mógłby zrobić każdy. Kain ofiarowywał to, co sam stworzył i zrobił! Dlaczego Bóg nie przyjął tej ofiary? - wykrzyknął Kain do nieba. Dlaczego Bóg nie przyjął tego, co on zbudował? Dlaczego Bóg odrzucił to, co wydobył on z głębi ziemi? Tego Kain nie wiedział! Potok uczuć wytrącił go z równowagi.
W tym psychologicznym momencie Bóg przemówił do niego: „Czemu się gniewasz i czemu odmieniło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować”. Ten ognisty człowiek, mocarz, musi zrozumieć, że nie można negować duszy. Musi zrozumieć, że pomimo, iż jest on większy według ducha, iż jest wszechobejmujący i świadomy, to tak jak Abel musi być cichy, oddany i pobożny według duszy, i w pokorze składać ręce w pełnym tęsknoty uwielbieniu. Dlaczego? - pytamy. Czyż Kain nie ma serca, czyż Kain nie posiada życia duszy? Czy to, że pragnie on złożyć Bogu ofiarę, ofiarę z wnętrza, nie dowodzi czegoś przeciwnego? Tak, z pewnością. Kain posiada życie duszy, lecz to życie duszy nie zaświadcza o pobożności. Siły krwi Kaina, jego popędy, jego stan umysłu, jego serce, kontrolowane są przez głowę.
POPRZEZ DUSZĘ MUSI ROZWINĄĆ SWEGO DUCH
Aby zrozumieć tę trudność, potrzeba nam ezoterycznej wiedzy. Zarówno u człowieka Kainowego, jak i Ablowego zasadnicza świadomość życiowa spoczywa w formie fizycznej. Podstawa świadomości każdego człowieka znaleziona może być na ziemi i w tym, co ziemskie. Dlatego, z tej ziemskiej rzeczywistości życia musi on poszukiwać Boga i odnaleźć Boga, poprzez doprowadzenie do pełnego rozwoju współpracujących części potrójnego ludzkiego objawienia. Oznacza to, że boskie ścieżki odnalezione mogą być jedynie poprzez całkowite, głębokie połączenie ducha, duszy i ciała, bez zaniedbania żadnego z tych aspektów.
Odnalezienie boskich ścieżek jest możliwe, staje się możliwe, poprzez zastosowanie wszystkich praw ducha, duszy i ciała. Dlatego to Kain nie powinien rozpoczynać od ducha, lecz od duszy. Poprzez duszę powinien rozwinąć swego ducha. Poprzez duszę dochodzi do emanacji światło dobiegające od Ojca. To Światło, Chrystus, jest tym, który objaśnia nam Ojca. Bez światła duszy jako zasady prowadzącej, ognisty duch Kain jest nieposkromiony, porywczy, jest poszukującym, a więc eksperymentującym, tym, który ryzykuje wszystko, a przez to tym, który upada; jest człowiekiem, który spada w otchłań ze spalonymi skrzydłami.
Dlatego w naszej Szkole Duchowej dowiadujemy się i wiemy o tym, że ścieżka poszukujących prawdziwego życia rozpoczyna się w sercu, w przybytku światła. W prawdziwej pobożności, bez ognistego wynoszenia się, powinniśmy święcić naszą ofiarę na ołtarzu przybytku serca i powinniśmy błagać tego, który jest ponad wszelkim czasem, aby był lampą u naszych stóp. Tak, w prawdziwej pobożności, powinniśmy asymilować światło Chrystusa. Dopiero wtedy człowiek Kainowy naprawdę będzie Kainem-posiadaczem. Gdyż poprzez światło objaśniony mu zostaje ogień. Za pośrednictwem światła Chrystusa, ogień w przybytku głowy rozpalony zostaje przez samego Boga, i Bóg staje się przewodnikiem Kaina na drodze ku jego wielkiemu powołaniu. Jedynie poprzez światło duszy możliwe jest prawdziwe boskie objawienie w przybytku głowy. A bez boskiego objawienia, pomimo wszelkich swych duchowych właściwości, Kain jest zagubiony, chaotyczny i z jednej strony rujnuje to, co z drugiej strony zbudował. „Jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.”
ABEL Z NATURY JEST CZŁOWIEKIEM DUSZY
Trudno jest Kainowi nauczyć się tej lekcji. Pobożność mu nie odpowiada. Oddanie i spontaniczna, religijna uległość sprawiają, że staje się nerwowy i zawstydzony. Wewnętrznie czuje się do tego zbyt wielki. Jest to dla niego zbyt dziecinne. Owszem, Kain pragnie złożyć ofiarę, lecz stojąc wyprostowany, jak człowiek mający władzę. Kain nigdy nie nauczył się modlić. Żyje w złudzeniu, w złudzeniu wielkości, w złudzeniu niezależności.
To złudzenie wzmaga jego gniew w stosunku do bardziej prymitywnego, naturalnego Abla, który nie napotyka problemów. Abel nie ma trudności z tym, aby zacząć od właściwej strony. Abel z natury jest człowiekiem duszy. Żyje on w świetle i żyje z praw światła. Przeszkodą dla Abla jest to, że światło mu wystarcza, że nie doświadcza tęsknoty za ogniem. Dlatego Abel pozostaje dzieckiem i jego dalszy rozwój będzie, być może, niezwykle powolny, gdyż wisi nad nim niebezpieczeństwo krystalizacji.
Kain dobrze zdaje sobie z tego sprawę i dlatego ma skłonność, by nie przywiązywać wagi do istoty duszy i by gardzić Ablową świadomością duszy. Dlatego Kain decyduje się zaprzeczyć swojej świadomości duszy, wygnać aktywność duszy ze swojej istoty, pokazać drzwi światłu Chrystusa. Tak, w przypływie złości, zabija swego wewnętrznego Abla. Na boskie wołanie odpowiada: „Czyż jestem stróżem brata mego?”. Prawo duszy, aktywność duszy nie interesuje go. Nie jest on dzieckiem, jest człowiekiem.
Jednakże człowiek, który zabija światło duszy, staje się mroczny. Jego oczy ciemnieją. Rolnik-mag, wykorzystujący swe wyższe zdolności, gubi się w swym własnym chaosie. Rola, którą uprawia, nie przynosi już owoców. Lecz jego dynamiczny temperament domaga się owoców, pragnie on rezultatów i tak staje się niespokojnym uchodźcą, przemierzającym w swej ucieczce całą ziemię. Jej powstawanie, rozkwit i przemijanie budzi w nim nadzieję, stymuluje jego energię, lecz potem ciska go w dół między ruiny jego domku z kart.
W TEJ ROZPACZY BÓG WYCIĄGA KU NIEMU RĘKĘ
W tym smutku Kain żałuje: „Zbyt wielka jest wina moja, by można mi ją było odpuścić”. Nie widzi dla siebie możliwości ratunku, uważa się za zbiega winnego morderstwa. W swym umyśle postrzega nadchodzącą nienawiść ludzi Ablowych, prześladowanie, którego będzie musiał obawiać się od tego typu ludzi przez wieki. W jaki sposób będzie mógł przeżyć, czując tak wielką winę? Tym bardziej, że nie może on być jak Abel. Nawet teraz, kiedy odkrył, że negacja duszy, brak prawdziwej pobożności jest przyczyną jego upadku, zdaje sobie także jasno sprawę z tego, że nie będzie w stanie posunąć się do negacji swej duchowej świadomości. Aktywność ognia nie powstrzyma Kaina.
W tej rozpaczy Bóg wyciąga ku niemu rękę. Wyznacza ścieżkę rozwoju dla typu Kainowego oraz daje mu list żelazny na całą wieczność. Zapewnia mu znak nietykalności: „Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie. Położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka. I odszedł Kain sprzed oblicza Pana, i zamieszkał w ziemi Nod, na wschód od Edenu”. Ta ziemia Nod, na wschód od Edenu, bezpośrednio odnosi się do zmartwychwstania. Powinniśmy widzieć tę ziemię Nod jako zmartwychwstanie duszy, które w pełni odpowiada wewnętrznej duchowej naturze Kaina. Tu ogień i światło doprowadzone zostają do równowagi pod względem ich praw i sił. Nowy stan duszy zostaje tu powołany do życia przez łaskę Boga. Stan duszy, który ofiarowuje duchowi pełną sposobność rozwoju jego sił. Dlatego jest napisane: „I obcował Kain z żoną swoją, a ta poczęła i urodziła Henocha. Potem zbudował miasto i nazwał je imieniem syna swego: Henoch”. ‘Henoch’ znaczy dosłownie ‘wtajemniczenie’. Kain osiąga wtajemniczenie. To, czego szukał w swych tysiąckrotnych, nieprzerwanych wysiłkach, lecz czego nigdy nie odnalazł, teraz zostaje mu ofiarowane. Odkrywa on ścieżkę wiodącą wzwyż. Podczas gdy Abel w swym stanie duszy wciąż siedzi medytując i wygrzewając się w boskiej miłości, Kain podąża od siły do siły, ze znakiem nietykalności w swej duszy.
Ten znak nietykalności nie jest znakiem zewnętrznym. Nie, jest to coś, co posiada on w swej krwi, stan krwi, który umożliwia duchowi Kaina osiągnięcie jego celu. Kain pragnie być niebiańskim rewolucjonistą. Bóg umożliwia mu to. I tak, w swej chwale, Kain buduje miasto, miasto Henoch, miasto wtajemniczenia, pra-Christianopolis, lożę na dole, która pobłyskuje w kierunku loży na wysokości, w kierunku zakonu Melchizedecha, i wzywa ją dynamicznym okrzykiem: „Przybądźcie i pomóżcie nam!”
Spójrzcie, we wszystkim widzę jasno rozświetloną odpowiedź na moje pytanie: „Dlaczego jestem Różokrzyżowcem?” Kto z wnętrza, pod względem ciała, duszy i ducha jest Różokrzyżowcem, odpowiada poniższym właściwościom:
  • należy do typu Kainowego;
  • posiada potężne właściwości świadomości leżące w sferze duchowej;
  • ma tendencję do ignorowania aspektów duszy i praw duszy, do naginania ich do swoich autorytarnych gustów, do gardzenia nimi ze względu na swój stan i naturę;
  • ze względu na swój stan krwi wykazuje wielkie zainteresowanie naukami humanistycznymi i będzie asymilował duchowe dobra tych nauk jako nieodzowny pokarm;
  • przez to cierpienie rozpozna swój błąd, morderstwo swej duszy. I oprócz nauk humanistycznych ustanowi ognisty kościół Chrystusa, tak by dzięki kontroli i aktywności duszy, duchowy rozwój przyjął właściwy kierunek;
  • w ten sposób, rozpalony przez Ducha Boga, umrze w Jezusie Panu w dobrowolnym poddaniu, tak że odrodzony przez Ducha Świętego, będzie mógł podążać przed oblicze Pana do ziemi Nod, na wschód od Edenu. To znaczy: przebudzony przez Ducha Świętego w nowym stanie duszy, w całkowitej harmonii z jego usposobieniem, narodzi się z niego Henoch, wtajemniczenie. Nie wtajemniczenie ofiarowane z góry! Wtajemniczenie narodzone z niego samego!
  • I tak, ze swymi braćmi i siostrami pod względem ducha, duszy i ciała, zbuduje miasto. Miasto Henoch, lożę na dole, która z mrocznego łona ziemi, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, woła do Hierofantów Światła: „Przybądźcie i pomóżcie nam!”
Jest to siedem cech charakterystycznych Różokrzyżowca. Przez wieki był on prześladowany i ludzie próbowali go zabić. Jest on prześladowany i ludzie próbują zniszczyć jego dzieło. Ścigają go, lecz on otrzymuje pocieszenie. Zostaje ukrzyżowany, lecz jednak żyje. Bóg opatrzył go znakiem, tak aby nikt go nie zabił. Wszyscy, którzy przeciw niemu podejmują działania, pobici zostają siedmiokrotnie, ponieważ pracuje on dla wielkiego Braterstwa ludzi. Odnalazł on i zdobył różę na krzyżu.
J. van Rijckenborgh

© 1996-2008 Lectorium Rosicrucianum