JAKIEJ
RELIGII POTRZEBUJE XXI WIEK?
„Dwa
wielkie nastawienia wobec życia, dwa stanowiska, dwie orientacje stoją naprzeciw
siebie w dialektycznym ładzie świata. Z jednaj strony ugrupowania ortodoksyjno-religijne,
ze swoim: ‘Człowiek jest niczym, świat jest zły; w krainie po tamtej stronie
przyzywa nas wieczne szczęście’. Z drugiej zaś strony humanizm, ze wszystkimi
odcieniami religii, ateizmu, poglądami ezoterycznymi, politycznymi i społecznymi,
ze swoim: ‘Człowiek jest dobry, świat jest dobry, trzeba tylko pokonać trochę
przeszkód i uleczyć pewne nieprawidłowości’. Z jednej strony skostniały
element konserwatywny, z drugiej - element postępowy.”
(Jan
van Rijckenborgh, Dei Gloria Intacta, r. 14)
Podczas procesów inwolucji i ewolucji, ludzkość
prowadzona jest do tego, by stała się świadoma swego miejsca w stworzeniu.
Podczas tych procesów wiele religii odgrywało istotną rolę i stały się one
podstawą imponujących kultur. Z impulsów, na przykład, taoizmu, hinduizmu,
hermetyzmu i chrześcijaństwa powstały kultury, które po dziś dzień
wyznaczają codzienne życie setek milionów ludzi. Zawsze wskazywały one i
wskazują dwie drogi: duchową i kulturową. Droga duchowa ma za zadanie wynieść
człowieka ponad jego życie biologiczne; droga kultury ma przynieść mu normy i
wartości umożliwiające współżycie społeczne. Ostatecznym celem jest
przekroczenie granicy między śmiertelnością i nieśmiertelnością. Kolejni
posłańcy przynosili naukę i stosowali ją w praktyce: Lao Tse, Hermes Trismegistos,
Budda, Mani, Jezus i wielu innych, ukazywali drogę ponownego połączenia boskości
i zagubionej duszy.
W wielu kulturach życie codzienne skupia się wokół
religii. Wszystko, co przydarza się człowiekowi, wyjaśnia się jako bezpośrednie
oddziaływanie boskiego prawa. Pogoda, trzęsienia ziemi, tajfuny, powodzie i
epidemie... wszystko to jest znakiem boskiego zadowolenia lub niezadowolenia z
postępowania człowieka. Religia określa więc normy życiowe i miejsce człowieka
w świecie; poprzez religię człowiek uczy się widzieć sens swego życia.
LUDZKI DUCH ZACZYNA SIĘ BURZYĆ
Przy pomocy tej metody apeluje się głównie do
ziemskiego człowieka z jego ziemskim ciałem. Bóg istnieje poza nim. Przedstawiany
jest, na przykład, przez postać Ojca, czy też w formie wszechwidzącego oka u
szczytu kopuły, ponad ołtarzem lub w górnej części kolorowego witraża.
Lecz kiedy tylko człowiek przełamuje ograniczenia
codzienności i wyrusza by podróżować, by odkrywać świat, i znajduje się pod
wpływem innych kultur, w znanym obrazie świata pojawiają się rysy. Ludzki
duch, pogrzebany pod wielowiekowymi dogmatami i teologią, zaczyna się burzyć.
To tu, to tam pierwotne duchowe impulsy są odgrzebywane, częściowo odnawiane
i dostosowywane do obecnych czasów. Nie jest to jednak nic innego, jak
ustawianie żagla w zależności od kierunku wiatru. Jednakże istnieją również
całkowicie nowe impulsy - dla tych, którzy są do tego gotowi i którzy są w
stanie na nie zareagować. Jest tak obecnie i tak też było zawsze.
Taki impuls, w większości przypadków, w dość
krótkim czasie kostnieje i staje się kultem, kult zaś staje się kulturą.
Ostatecznie sięgnąwszy szczytu fala traci wreszcie wszelką wartość duchową i
tonie w codziennej rutynie. Ten ruch falowy konieczny jest dla stworzenia
przestrzeni pierwotnemu, boskiemu Duchowi, głęboko zatopionemu w człowieku.
Każda kultura zostaje jednak w końcu wykorzeniona, aby dać człowiekowi
nową możliwość rozbicia skamieniałej tradycji i osiągnięcia duchowego celu.
Boska zasada w człowieku, która może zostać uwolniona jedynie poprzez
całkowitą przemianę świadomości, pozostaje nietknięta przez ten ruch falowy.
Może ona wprawdzie zostać zepchnięta na dalszy plan i tłumiona, na przykład
przez dyktaturę, autorytety czy troskę o nasz codzienny byt. Jednakże ostatecznie
okaże się ona silniejsza niż wszelki ucisk i wyrwie się ze swego więzienia.
NOWA FORMA WZNOSI SIĘ NA SZCZYT
 |
W odpowiedzi na wezwanie siedmiu trąb Boga, arka nowego przymierza opuszcza chaos ludzkiego życia. Ilustracja: Pentagram. |
|
Historia wskazuje, że rozwój ludzkości przebiega
wzdłuż skomplikowanego falowego schematu. W ludziach zmuszanych do wiary,
nauczanych akceptacji dogmatów i posłuszeństwa względem władz pod groźbą
śmierci, rozwija się wewnętrzny bunt. Przeszłość ukazuje, że grupy pragnące
reformy oficjalnej religii były prześladowane, a nasze czasy niewiele się pod
tym względem różnią. Konflikt pomiędzy wielowiekowymi tradycjami a impulsami
duchowego odnowienia trwać może lata, dziesięciolecia a nawet całe wieki.
Zawsze przychodzi jednak moment, w którym dominująca religia upada i na szczyt
wznosi się nowa forma, aby ponownie rozpaść się kiedyś na dziesiątki zwalczających
się grup, które wzajemnie uprzykrzają sobie życie.
Wrodzone ludzkości duchowe zadanie stale utrzymuje
wszystkie ugrupowania w ruchu. Jedno dąży do celu trzymając się myśli i
poglądów przodków, inne chce wyrzucić wszystko za burtę i zacząć od nowa. Jedna
grupa działa fundamentalistycznie, inna rewolucyjnie. Obie jednak stają przed
trudnościami, których nie da się już pokonać mocami osobowości.
Tego rodzaju procesy zachodzą w każdej kulturze.
Jeden zaczyna poszukiwać, gdyż dusi się pod naciskiem narzuconych nauk o
zbawieniu; inny jest z nich całkowicie zadowolony i pragnie zachować swe dziedzictwo.
Dla jednego kościół jest przestarzałą instytucją, a drogę wyjścia wydają się
zapewniać nauka i materia. Inni zwracają się ku filozoficznym i ludzkim
aspektom życia. Faktem jest jednak, że wszyscy oni zanurzeni są w materii tak
głęboko, że wreszcie, z braku oddechu, będą krzyczeć w poszukiwaniu wolności i
wyzwolenia. Ludzkość dryfuje. Wielu szuka sposobu, by usunąć rysy ze swego
obrazu świata, inni wyrzucają wszystko za burtę i szukają nowych dróg. Wszyscy
jednakże - mniej lub bardziej aktywnie - poszukują sensu życia. Człowiek wrzucony
został na głęboką wodę i teraz musi pokazać, czy potrafi pływać, czy też nie.
Droga materializmu jeszcze się nie skończyła.
Niezliczone dyscypliny naukowe szukają prawdy w nieskończonym wszechświecie,
a każde odkrycie stanowi kolejne wyzwanie. Te próby i starania są być
może logiczne dla myślącego człowieka, pozostawiają jednak bez odpowiedzi
pytania o to, kim człowiek w rzeczywistości jest i jak może osiągnąć duchowy
cel swego życia. Na dłuższą metę, ludzkości na niewiele zdadzą się sprytne
rozwiązania dotyczące szczegółów. Jedynie poznanie istoty życia jest w stanie
przezwyciężyć indywidualne interesy i połączyć człowieka z celem jego życia: z
Planem Boga.
WEWNĘTRZNA PRAWDA CZY NASZA WŁASNA PRAWDA?
Ten, kto uwolni się od narzuconych norm i wartości,
dotknięty zostanie przez siłę, która pozwoli mu odnaleźć ostateczną prawdę.
Musi być wtedy gotów przejąć pełną odpowiedzialność za swoje życie, bez pomocy
takich czy innych mieszczańskich lub religijnych autorytetów. W wielu ludziach
obecne jest - mniej lub bardziej nieświadomie - poczucie, że ich życie służyć
winno wyższemu celowi. Nie w znaczeniu „śmierci za ojczyznę”, lecz oddania się
rozwojowi innej istoty ludzkiej, człowieka duchowego, wolnego od sporów
codzienności. Ludzie ci poszukują, często nie wiedząc, czego poszukują, i nie
dopuszczają do żadnej ingerencji w ich wewnętrzne życie. Z tego powodu często
doświadczają znacznych trudności w przyjęciu przewodnictwa jakiegoś
filozoficznego, ideologicznego lub religijnego systemu. Odwracają się
rozczarowani i zaczynają sprawdzać, czy klucz do wieczności nie leży może ukryty
w nich samych. Ich poszukiwanie Prawdy staje się tym samym coraz bardziej poszukiwaniem
własnej prawdziwej tożsamości.
Pomimo że wielu uwalnia się w ten sposób spod
władzy zewnętrznych systemów i staje przed możliwością uwolnienia w sobie
boskiego jądra, to jednak łatwo odchodzą ponownie w kierunku ‘zewnętrznego rozwiązania’.
Ich pragnienie tego, co nieprzemijalne łatwo chwyta się rzeczy zewnętrznych,
które mają połysk „tymczasowej wieczności”. Nie ma przy tym znaczenia, czy
będą to współczesne gwiazdy filmu, telewizji lub sportu, czy też wybitne
postaci z historii. Ponownie poszukują oni prawdy na zewnątrz siebie.
WEWNĘTRZNA PUSTKA MOŻE STYMULOWAĆ POSZUKIWANIE
Podświadomie odczuwane właściwości nowej duszy,
takie jak wszechobecność i nieśmiertelność, prowadzą poszukującego ku
doskonaleniu jego starej istoty. Korzysta on przy tym z osiągnięć nowoczesnej
techniki, tak łatwo ofiarowującej mu iluzję doskonałości. Na tej drodze nie
rozwija się jednak dojrzała, zrównoważona istota, lecz tożsamość przypominająca
pikowaną narzutę z łat; bez prawdziwego jądra, bez jasnego ukierunkowania. I
właśnie to wciąż ponowne doświadczanie wewnętrznej pustki pobudzać może do
wznowienia poszukiwań, by tym razem przeniknąć dalej w głębię własnej istoty i
odkryć skąd pochodzi ten wieczny pęd ku poszukiwaniu.
Kto tak reaguje, może wewnętrznie uwolnić się od
zewnętrznych wartości. Może on przeniknąć do swej prawdziwej istoty, która nie
jest wytworem kulturowych schematów. Rozpoznaje także, że sztuka i nauka, teologia,
ideologia, reguły i nurty myślowe, dobre zdrowie i wysoki standard życia
nie są w stanie dać mu tego, czego wewnętrznie poszukuje. Tylko religia,
ukierunkowana na rozwój jego prawdziwej istoty, może zaspokoić wyższe
pragnienie.
Człowiek zajęty jest oszałamiającą wielością
energii, ambicji, przekonań i życzeń. Są one odżywiane nieskończoną rozmaitością,
w której stworzenie się wyraża, oraz są dostrojone do zapisanych w mikrokosmosie
doświadczeń. Z powodu tej różnorodności, wielu zbacza z drogi. Szukają swej
tożsamości i prawdy w świecie zewnętrznym i oddają się pod przewodnictwo
rzekomych duchowych autorytetów. Ostatecznie jednak, rezultat ich poszukiwań
równy jest zeru. Czy nie istnieje więc nic, co mogłoby odżywić i wypełnić ich
puste życie trwałymi wartościami? Skąd więc ten głód, to pragnienie
nieosiągalnego? Dlaczego nie ma temu końca? W czym tkwi błąd?
NAUKI O PRZEMIJALNEJ WARTOŚCI
Nie istnieje żadne ziemskie szczęście, które byłoby
w stanie zaspokoić tęsknotę za szczęściem niebiańskim. Nie istnieje taka wiara,
która mogłaby uleczyć wieczną ranę w głębinach ludzkiej istoty. Jedynie sam
człowiek jest się w stanie uzdrowić poprzez oddanie się temu procesowi
uzdrowienia. Jezus mówi: „Moje królestwo nie jest z tego świata”. To, co nie
jest obecne w człowieku egzystencjalnie, co z woli Boga nie zostało umieszczone
w człowieku jako jądro, może być przejściowo imitowane, lecz nie może trwać,
ponieważ nie jest prawdziwe. Nauki, w których wyraża się ‘ja’, mają, co
najwyżej, czasową wartość. Nie przynoszą jednak wyzwolenia od śmierci; ani
ziemskiemu człowiekowi, ani też - z pewnością - człowiekowi niebiańskiemu.
Nie są w stanie wynieść ludzkiej duszy ku Jedynemu Dobru, gdyż same są
mieszanką ludzkiego dobra i zła. Dopóki ten ruch po kole nie zostanie
przełamany, boski atom nie zostanie uwolniony, a śmierć i życie wciąż
będą następowały po sobie.
Jaka religia będzie więc w stanie wyzwolić tę siłę
w centrum mikrokosmosu? Jak miałaby taka religia wyglądać? Jakie byłyby jej
cechy charakterystyczne? Mogłaby to być jedynie religia oparta na boskim jądrze
w człowieku i z niego wypływająca; nie z ‘ja’ - tymczasowego zastępcy - lecz z
samej zasady Chrystusowej! Jedynie poprzez taką służbę Bogu mikrokosmos może
zostać odtworzony, uwięziona dusza może zostać uwolniona, Duch może połączyć
się z odnowioną duszą i osobowość może zacząć wypełniać swe zadanie.
OBJAWIENIE BOSKIEGO CZŁOWIEKA
W mikrokosmosie zamieszkiwało już wiele
osobowości. Zostawiły one swoje ślady i uformowały dla obecnego
mieszkańca świadomość, która może zbliżyć się do bram wieczności. Uniwersalna
mądrość uczy, że człowiek nie żyje dla uwolnienia własnego ‘ja’, lecz po to, by
przygotować swą duszę do wejścia w Światło. A więc: nie narzucona z zewnątrz
wiara, lecz proces wewnętrznej przemiany. Przemiany tak radykalnej, że
wszystko, co jest już obecne, służy temu, co jeszcze nienarodzone, budowanemu
i odżywianemu przez wieczność. Nie jest więc to także wyższy rozwój
osobowości, człowieka ziemskiego. Celem takiej religii jest objawienie
człowieka boskiego poprzez dobrowolne poświęcenie się ziemskiego człowieka w
procesie odnowy.
W
owym procesie świadomość, oczyszczona w tym celu z egocentrycznych działań,
tymczasowo pełni przewodnią rolę. Siły uwolnione w nowej duszy prowadzą świadomość
do nadiru jej egzystencji, w którym będzie ona gotowa poddać się nowej świadomości.
‘Upadek’ starego stwarza przestrzeń dla wzejścia nowego, dla świadomości
żyjącej z wieczności, świadomości, która jest jednym z Wszechświadomością i
która przywraca człowiekowi samoautorytatywność. Religia mająca przed swymi
oczami ten cel rozbudza w swych wyznawcach głębokie pragnienie kroczenia tą
ścieżką. Warunkiem jest przy tym to, żeby robili to sami, we własnej,
codziennej praktyce życiowej. Każdy człowiek musi się nauczyć uwalniać tę
ścieżkę w sobie. Musi - to znaczy: nie może inaczej - odgarniać ścieżkę swego
życia z pomocą odnawiających sił duszy. Tak prawda stanie się dlań wewnętrzną,
żywą prawdą.
 |
| W 1825 roku bracia Weber przeprowadzili doświadczenie z naczyniem wypełnionym rtęcią. Spadająca w 'oko' kropla rtęci wywołała ten piękny układ fal. Takie wzory powstają nie tylko w rtęci, wodzie, powietrzu, dźwięku i świetle, lecz także w karmie. |
|
„PRAWDA UWOLNI WAS”
Jest to droga, którą wskazywało pierwotne,
wewnętrzne chrześcijaństwo i która obecnie została uwolniona przez Gnozę wszystkich
czasów, aby dać człowiekowi nową szansę. „Prawda
was
wyswobodzi” (Jan 8:32). To jest duchowa wytyczna dla ludzkości XXI wieku.
Czy w procesie tym zjednoczony zostanie także
pokawałkowany obraz świata? Czy religia ta przynosi poszukującemu jakieś ogólne
normy i wartości? Każdy w swym codziennym życiu poszukiwać musi jądra
życia, którego nie jest jeszcze w stanie doświadczać. To jądro jest esencją
jego egzystencji. To jądro jest Gnozą. W poszukiwaniu Jedynego Dobra, krok za
krokiem człowiek zostawia za sobą ‘prawdę’ rozumu ukierunkowanego na materię.
Sprawy zewnętrzne stają się dla niego coraz mniej atrakcyjne. Odkrywa, że
Gnoza wiedzie go bezpiecznie poprzez wszystkie wewnętrzne i zewnętrzne
konflikty, gdy tylko odważy się on zaufać jej przewodnictwu. Dostrzega, że
zachodzi w nim przemiana, widzi również jak zmieniają się ludzie wokół niego.
Różnice opinii i niezrozumienie przemieniają się w zrozumienie.
Samotność i poczucie wyobcowania tracą znaczenie, kiedy stara świadomość rozpuszcza
się.
I tak codzienne życie staje się szkołą, pomocą i
mostem. Wzrasta zrozumienie dotyczące stworzenia, a przede wszystkim naszego
miejsca w stworzeniu. I z tego codziennie odnawianego wglądu rozwija się w
pełni świadoma postawa wobec wszelkich aspektów życia. Ponieważ coraz silniej
doświadczana jest jedność ze światem, egoizm i niewiedza tracą rację bytu.
Jakże inaczej postępuje bowiem ktoś, kto nie dąży do osiągnięcia dobrobytu,
kto nie odpowiada na agresję agresją, kto przełamuje krąg wrogości, i
wszystkich ludzi widzi jako braci i siostry. I kto zgodnie z tym postępuje! Prawdziwa
religia - to znaczy: związek z prapoczątkiem - przemienia jego myślenie, odczuwanie,
wolę i działanie.
Wreszcie, z odbudowanego związku z Duchem Boga
wypływa całkowicie nowe życie. Rozwija się nowe zrozumienie, mądrość i nowa
nauka. Odżywiająca ludzkość duchowa gleba przemieni się przez to i zostanie
przygotowana do wzniesienia ludzkości na wyższy poziom rozwoju. Pytania: „Kim
jestem jako człowiek? Co muszę zrobić, by móc odpowiadać ‘obrazowi pierwotnego
człowieka’?” wymagają wyraźnej i zgodnej z prawdą odpowiedzi, którą człowiek
odnaleźć musi w samym sobie. Odpowiedzią tą jest nowy stan bytu, rozwijający
się z pomocą Siły Chrystusowej.