TEKSTY -> PENTAGRAMY -> ŻYCIE Z CISZY  
ŻYCIE Z CISZY
Fragmenty odczytu, wygłoszonego podczas Konferencji w Noverosie 13 grudnia 2003 roku.
Słowa nigdy nie mogą w pełni opisać jedynej wielkiej ciszy. Mogą dać jedynie wskazówkę tego, co znaczy cisza; mogą stworzyć warunki do doświadczenia tego wspaniałego wymiaru życia w sercu. Ciszę tę każdy może odnaleźć, ponieważ ona jest, istnieje w każdym ludzkim sercu, jest w nie wrodzona. Nawet w naj­większym zgiełku i wrzawie ciszy tej można doświadczyć w sercu.
Ton, melodia mogą zmierzać do ciszy. Każdy dźwięk powstaje z ciszy... i zamiera w ci­szy... Pytaniem jest: Czy znam tę ciszę? Czy mogę żyć z tej ciszy? Spróbujemy znaleźć na nie odpowiedź, opierając się na różnych tekstach, w tym także wierszach. W naukach o alche­micznych procesach transfiguracji, tak jak je w mistrzowski sposób przekazał Jan van Rijcken­borgh, cisza odgrywa istotną rolę. W swojej książce Chińska Gnoza, objaśnia on wu-wei, metodę osiągnięcia niezmąconej ciszy i dys­tansu, tak jak wiele wieków temu nauczał tego chiński filozof Lao-Tse. Wu-wei oznacza: nie­czynienie, pozostawienie za sobą świata prze­ciwieństw. Nie oznacza to jednak, że mamy zdystansować się od naszego codziennego życia i zaniechać naszych obowiązków. Ozna­czałoby to całkowite niezrozumienie. Nieczynienie, w rozumieniu Lao-Tse, oznacza, że nie powinniśmy się trzymać wartości, sił i istoty Nieruchomego Królestwa przy pomocy „ja”. Ktokolwiek bowiem próbuje uchwycić Nieru­chome Królestwo przy pomocy „ja” i wejść na jego szczyt, zostanie z niego zrzucony. „Ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bo­żego” (1 List do Koryntian 15:50). Powo­dowa­ny impulsami tej natury, człowiek chce posiadać. Taka jest jego natura. Jednak, tak jak dla ludzkiej natury niemożliwym jest osią­g­nięcie tego, co boskie, tak każdy wysiłek i samowolna próba wydarcia tej tajemnicy musi się skoń­czyć nieszczęściem i rozczarowaniem. Nieczy­nienie jest życiem wynikającym z wewnętrznej ciszy. Jest to całkowite poddanie się boskiemu pierwiastkowi w sercu.
CISZA WYPARTA Z CODZIENNEGO ŻYCIA
Życie z tej ciszy możliwe jest tylko na tyle, na ile istnieje otwartość, zainteresowanie i wola doświadczania jej. Nasze codzienne życie jest tak dalece przepełnione wrzawą, hałasem, cha­osem i mówieniem, że poznanie, uznanie i respektowanie ciszy oraz obcowanie z nią stało się dla wielu niemożliwe. Technologie, które kontrolują życie społeczeństw, wyparły ciszę z naszego otoczenia. Hałas może przyczynić się do chorób, a nawet śmierci ludzi i zwierząt. Wszystko w nas i wokół nas jest zajęte uciecz­ką przed ciszą i roztapianiem jej w zgiełku. Wydaje się nawet, że ludzie boją się ciszy. W zachodniej kulturze, dostrojonej do dobrobytu i posiadania, hałas determinuje codzienne życie. Mówiący wydają się przewyższać osoby ciche, przerwy w rozmowach odbierane są jako nie­zręczne. Dla wielu ludzi hałas i nadmiar roz­mów są sposobem unikania wewnętrznej ciszy. Hałas czyni nas niewrażliwymi, chorymi, mąci umysł i prowadzi do wysokiego napięcia.
Osoba spięta z trudem może wytrzymać ciszę. Może nawet doświadczać ciszy jako zagrożenia. Wskazują na to przymiotniki uży­wane do scharakteryzowania ciszy: niezgłę­biona, lodowata, bezdenna, przerażająca, zło­wroga, śmiertelna.
Dlaczego jednak ludzie tak bardzo obawiają się ciszy? Dlaczego traktują ją jako coś mę­czącego? Dzieje się tak z powodu niepewności, która wkrada się wtedy, gdy są przepełnieni ciszą. W absolutnej ciszy nie ma żadnego bodź­ca dla podtrzymywania „ja”. Nie ma więc też żadnej ramy czy punktu odniesienia dla „ja”, i przez to powstaje owo dręczące uczucie. Intelekt wypiera ciszę do sfery nicości, dowodząc w ten sposób, że stała się ona przed­miotem, który może być dowolnie przywo­ływany oraz doświadczany lub odrzucany. Czy to jest jednym z powodów tego, że tak niewiele jest światła w ludzkim życiu i tak wielu nie rozpoznaje już i nie uznaje żadnej z zasad wyższego życia?
RACZEJ NIE DOPUSZCZAĆ DO CISZY
Wszystkie nauki Pitagorasa stanowiły prawa dla jego uczniów, którzy uważali go za wysłannika Zeusa. Twierdzili, że cisza jest objawieniem Boga...; nauczyli się też, że cisza jest także językiem.

(170-249), ‘Żywot Apolloniu¬sza z Tiany’.
Cisza jest zakłócana przez ciągły ruch, przez ciągły strumień ustalonych wzorów myślo­wych i wspomnień, stymulowanych i kontro­lowanych przez życie i wrzenie w ludzkim ciele astral­nym. Hałas ten łączy się z hałasem zew­nętrznym. A hałas w czło­wieku i wokół niego jest pro­jekcją hałasu w jego głowie. W ten spo­sób napięcie rośnie coraz bardziej. Czło­wiek tęskni za ciszą, lecz zaraz po tym jak ją odnajdzie, zamyka się na nią. Nie pozwala istocie ciszy przeniknąć do swego wnętrza.
Niektórzy artyści potrafili ukazać ten pro­blem w bardzo jasnych obrazach. W książce Mały Książę Antoine’a de Saint-Exupéry’ego narrator spotyka małego księcia na pustyni. Pustynia jest symbolem jałowości ziemskiego życia, podczas gdy postać małego księcia re­prezentuje czystość pogodnej ciszy, żywej zasady z innego wymiaru.
Ponieważ Mały Książę był senny, wziąłem go na ręce i poszedłem dalej. Byłem wzruszony. Wydawało mi się, że niosę kruchy skarb. Wy­dawało mi się nawet, że na Ziemi nie istnieje nic bardziej nietrwałego. W świetle księżyca patrzyłem na blade czoło, na zamknięte oczy, na pukle włosów poruszane wiatrem i mówiłem sobie, że to, co widzę, jest tylko zewnętrzną powłoką. Najważniejsze jest niewidoczne. Po­nieważ półotwarte wargi uśmiechały się leciut­ko, powiedziałem sobie jeszcze: „To, co mnie wzrusza najmocniej w tym małym śpiącym królewiczu, to jego wierność dla kwiatu, to ob­raz róży, który świeci w nim jak „płomień lam­py nawet podczas snu”. I wydał mi się jeszcze bardziej kruchy.1
Najważniejsze jest niewidoczne... lub... stan życia jest stanem świadomości... Powodowani wewnętrzną wiernością Róży, która nieustan­nie usiłuje rozwinąć się, ożyć w naszych ser­cach, wielu zaczyna uświadamiać sobie, że czegoś im w życiu brakuje. Żyją z niespeł­nionym pragnieniem w sercu. Brak im odpo­czynku, ciszy. I zaczynają szukać nowego speł­nienia w życiu, czegoś, co pozwoliłoby przy­wrócić pokój ich umysłom. Pojawia się wtedy szeroka oferta słów, książek, lekcji, kursów, sesji treningowych i warsztatów. Któż może oszacować, jak wiele takich impulsów i doś­wiadczeń istota ludzka musi przyjąć, jak po­winien wzbogacić się jej wgląd zanim świa­domość będzie mogła pojąć, skąd pochodzi to pragnienie i zrozumieć, co cichy głos Duszy chce jej powiedzieć?
SERCE SERC JEST PIERWOTNYM ŹRÓDŁEM
Tysiące ludzi odczuwa potrzebę ciszy i uczęszcza do centrów ciszy, cichych miejsc odosobnienia, a także poszukuje stref ciszy. Istnieje nawet muzeum ciszy, założone w celu umożliwienia doświadczania tak rzadkiego dobra, jakim jest cisza. Osiągnięcia terapeu­tyczne są często ogromne, lecz nadal ośrodek kontroli w mózgu nie dopuszcza tej istotnej ciszy. W swojej książce Ontwaken in de droom -illusie of werkelijkheid (Przebudzenie w sen­nej iluzji lub rzeczy­wis­tości) Leo Hartong napisał: „Jeśli postrzegamy jakiś obiekt w przes­trzeni, nie myślimy, że oddziałuje on na tę przes­trzeń. W ten sam spo­sób dźwięk nie w­pły­wa na ciszę, jeśli pojawia się w niej. Cisza za­wiera dźwięk, tak jak przes­trzeń zawiera przed­miot. Kiedy to rozpoznasz, odkryjesz, że każdy dźwięk jest otoczony przez ciszę. Przes­trzeń i cisza, obie są dro­gowskazami do czegoś i ukazują się w czymś nawet bardziej subtel­nym: w cichej przestrzeni Czystej Świa­domości. Oko cyklonu czy serce burzy są ciche, tak jak pusta przestrzeń w osi koła. Widziana w tym świetle pustka jest pełna potencjału; jest tym, wokół czego burza kłębi się, i tym, co po­wo­duje, że koło kręci się do­okoła swojej osi. [...] Jeśli spróbujemy zbadać tę pustkę, nie odkry­jemy żadnego końca ani granic.
Pustka przekracza wszelki opis, otaczając nas całkowicie, będąc jednocześnie naszym prawdziwym sercem. Mówiąc o sercu często myślimy o centrum emocji i intuicji jako prze­ciwstawnym do intelektu. Ważne jest, żeby rozpoznać, iż zarówno serce jak i intelekt pochodzą z tego samego źródła. Możemy od­nieść się do tego jako do serca serc, pierwo­t­nego i prawdziwego źródła wszelkiego bytu, abso­lutnego, cichego nie-czegoś, które umyka wszel­kim wysiłkom intelektu, dążącym do jego zro­zumienia. Kiedy intelekt stara się wyobrazić sobie tę pełną pustkę, następuje nagły zastój. Dla intelektu może to być mur nie do prze­bicia, ale dla nie-myślenia jest to kojące przyj­ście do domu serca serc.”
O tym przyjściu do domu czytamy w bi­blijnej Księdze Królewskiej (1Ks. Król. 19:11-13): Rzekł więc do niego: wyjdź i stań na górze przed Panem. A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płasz­czem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?
MÓZG PRACUJE W DWÓCH KIERUNKACH
Babhruvahana walczy z  królem Nagów (scena z Mahabharaty), XIV w. Indie Południowe.
Babhruvahana walczy z królem Nagów (scena z Mahabharaty), XIV w. Indie Południowe.
Istota Boga, prawda, jest ciszą. I ktokolwiek szuka prawdy i kocha ją prawdziwie, ten jest cichy. Prawdziwa cisza jest „wymiarem” bos­kiej Duszy. Nie może być dostrzeżona przez stępione i stwardniałe organy zmysłów. Stąd wewnętrzny spokój i cisza są właściwościami oczyszczonego serca, świadczącymi o doj­rzałości duszy. Aby móc osiągnąć ten wymiar ciszy, istota ludzka musi stać się świadoma swoich procesów myślowych. Jak funkcjonuje mózg? Mózg jest wspaniałym instrumentem. Jest wyrafinowany, wrażliwy i zręczny. Lecz tylko niewielka jego część jest używana do myślenia.
Już od wieków mózg był trenowany do poruszania się w dwóch kierunkach: do wew­nątrz w kierunku tego, co znane oraz na zew­nątrz w kierunku tego, co wciąż nieznane. Myślenie jest ustawicznie w ruchu. Determi­nuje nasze codzienne życie, wszystkie życiowe wybory i nasze zachowanie. Wszystko, co postrzegają zmysły, jest określone przez dzie­dziczenie i doświadczenie, przez sposób życia rodziców, przez korzenie rasy i religii, przez narodowe dziedzictwo, przez edukację i wy­chowanie, przez zdobyte doświadczenia i, nie można o tym zapomnieć, przez wszystko, co nagromadzono w mikrokosmosie przez wiele żywotów.
Jeśli idzie o aktywności mentalne, musimy racjonalnie i obiektywnie zauważyć, że ludzkie myślenie nie jest kreatywne, tylko automa­tycznie podąża za modelami, które są odży­wiane przez astralne impulsy. Wyobrażenia nie są niczym innym, jak tylko cieniami astralnych istot i obrazów.
Jak już wspomniano, mózg jest ukierun­kowany do wewnątrz i na zewnątrz. Zew­nętrznie określa i uporządkowuje to, co znane, doświadczone, wszystko, co posiada formę, kolor i dźwięk. To myś­lenie skierowane na zewnątrz doprowadziło do stworzenia cywili­zacji, społeczeństw, nauki, technologii, litera­tury, filozofii, teologii i niezliczonych koncep­cji i idei jako cieni astralnych bytów i obrazów. Teraz okazuje się, że ludzie uważają swoje zachowanie, uformowane zgodnie z tymi uwa­runkowanymi schematami myślowymi, za „życie”. Zwykle mówi się, że życie jest ru­chem, działaniem skierowanym na zewnątrz, w kierunku wszystkiego, co może być poznane lub do wewnątrz, gdzie wiele można by się nauczyć od tego, co niewidzialne, astralno-eterycz­ne, okultystyczne, i od tego, co nadal pozostaje nieznane dla wielu. Jednakże obyd­wa po­ruszenia wywodzą się z egocentryzmu, z zach­łanności, z dążenia do osiągnięcia czegoś, przy­w­łaszczenia sobie czegoś. Tak długo jak ruch i działanie wynikają ze świadomości ziem­skiej („ja”, ciała, organów zmysłów, myś­le­nia), tak długo nie ma ciszy. Ruch jest wy­woływany z popędu „ja”. Nasz czas jest tak brzemienny w wydarzenia, ponieważ miliony egocentrycz­nych istot stają naprzeciw siebie wraz z poli­tycznymi, społecznymi, ekono­micz­nymi, reli­gijnymi, a przede wszystkim osobistymi inte­resami. W ten sposób myślenie „ja” tka sieci iluzji, a człowiek identyfikuje się ze swymi urojeniami.
Kiedy tylko człowiek, który mówi „ja”, otrzymuje najmniejszą okazję, zaczyna się poruszać. Coś bierze, reaguje na coś, coś zmienia, coś mówi, coś słyszy, patrzy na coś i chce być z czymś w kontakcie w celu odżywiania swojej iluzji, że „żyje”.
IMITOWANIE CISZY PRZEZ ODOSOBNIENIE
Miłuj ciszę w twej istocie.
Szukaj ciszy, która inspiruje.
Ci, którzy obawiają się wszelkiej ciszy,
nigdy nie czytali w swych sercach,
nigdy nie klęczeli.

Naucz się rozkoszować ciszą.
Gdziekolwiek życie cię powiedzie,
cisza będzie twym bezpiecznym schronieniem,
albowiem cisza jest wielkim darem od Wieczności.

Adama van Scheltema (1877-1924): Stilte en strijd (Cisza i walka), 1909.
Mówiąc ogólnie, możemy przyrównać ży­cie do ruchu energii, który jest uwarunkowany przez „ja”. Uznanie ruchu za życie to nie­bezpieczny, wciąż popełniany błąd. Tak długo jak dusza nie odetnie się od tego błędu, mó­wienie o ciszy jest bezowocne. Jak zostało to powiedziane wcześniej: aby można było postrzegać ciszę, najpierw musi zniknąć wszel­kie poruszenie, wszelka akcja i reakcja uwarun­kowanego myślenia, wszelka identyfikacja z tym myśleniem. Oczywiście nie może się to stać w rezultacie forsowanych, bądź narzu­conych metod, lecz tylko poprzez dobro­wolne oddanie i zrozumienie, że myślenie stało się wielkim przeciwnikiem prawdziwego życia.
Mózg nie może uchwycić ciszy. Istnieje wszakże możliwość imitowania ciszy przez samo-izolację i życie „jak pustelnik na pus­tyni”. Nie jest to jednak rozwiązanie pro­blemu. Ktoś może zamknąć oczy i przestać mówić, podczas gdy jego „ja” jest przepełnione pragnieniem postrzegania czegoś z nie­wi­dzial­nego świata. Pozornie „ja” zachowuje spokój, a jednak w intensywnym trwaniu, pełne ocze­kiwań, skupione jest na sobie... i przez to jest bezpośrednio połączone z przeszłością, która je uformowała. To nie jest cisza! Jakkolwiek zewnętrznie ciche, „ja” jest sprawcą ogrom­nego hałasu. W Tao Te King sparafrazowanym przez C. van Dijka czytamy: [...]

„W harmonii z Nieskończonym,
z bezczynnej, nieruchomej ciszy
wzbiera oddech życia.
Zaś ze źródła studni Absolutnej Woli
wypływa stale poruszające dążenie.


Wzór porządku
jest tym, co kontroluje oddech.
„To” wdycha życie
i wydycha życie.
Pomiędzy
leży zapieczętowana najgłębsza tajemnica:
most rozpięty między
ciszą a dźwiękiem.


Tak więc wszystko, co w ruchu
może się pomieszać;
ja jestem niezmienny,
jako że pogrążyłem się w ciszy.
Wiedza tego świata może tak bardzo
skrystalizować intelekt.
Czy powinienem wiedzieć coś nad to?
Oduczyłem się wszystkiego.


Dopóki ego
nie utraci swej samolubności
a ludzie nie staną obok siebie
jako trawa na polu:
tak samo dotknięci
i odrodzeni według duszy,
dopóty idea prawdziwego braterstwa
nie zostanie wcielona w czyn!”


Cisza może zostać osiągnięta przez wew­nętrzną przemianę, nie przez rozważanie i obserwowanie jej jak obiektu, lecz przez po­żegnanie całej iluzji stworzonej przez zmysły. Stałość naszego myślenia daje nową witalność. Mikhail Naimy napisał w „Księdze Mirdada”: Cisza, do której chciałbym was wprowadzić, jest ową niekończącą się przestrzenią, w której niebyt przechodzi w byt, a byt w niebyt. Jest to owa przeraźliwa pustka, w której każdy dźwięk rodzi się i milknie, i gdzie każda forma zostaje ukształtowana i zniszczona, gdzie każ­de „ja” zostaje wezwane i odwołane, gdzie nie ma niczego, prócz TEGO. Jeśli nie przej­dziesz przez tę pustkę i tę przestrzeń w mil­czącej kontemplacji, nie dowiesz się, jak praw­dziwy jest twój byt i jak nieprawdziwy jest twój nie­byt. I także nie dowiesz się, jak szybko twoja rzeczywistość wiąże się z Wszech­rze­czywis­tością.
1 Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry, przełożył Jan Szwykowski, Instytut Wydawniczy PAX 1976.

© 1996-2006 Lectorium Rosicrucianum