Temat
miesiąca, luty 2005
„Proście, a będzie wam
dane.
Szukajcie, a
znajdziecie.
Pukajcie, a będzie wam
otworzone.
Kto
prosi temu będzie dane.
A kto
szuka ten znajdzie.
A temu
kto puka, będzie otworzone.“
(Mat.
7, Wers 7 i 8)
Podczas radiowej audycji, w
której teolodzy omawiali między sobą obecną sytuację kościołów oraz trudności z
dotarciem do współczesnych ludzi, jeden z dyskutantów stwierdził:
„Ludzie szukają, ale nie
wiedzą czego!”
Można by dodać do tego, że
wielu niejednokrotnie nie wie, że szuka.
Tak więc szuka się -
obojętne czy to świadomie czy nieświadomie – zawsze tylko tego, czego się nie
znalazło. Gdyby konkretnie wiadomo było, co zgubiono, nawet gdyby było to
nieznane, to jednak warto byłoby tego szukać.
Poszukiwanie przez
nowoczesnego człowieka przejawia się nie tylko w rosnącym niezadowoleniu z
samego siebie i swego własnego położenia życiowego, lecz także połączone jest z
niepewnością. Człowiek coraz wyraźniej spostrzega, że wiele z tego, co kiedyś
było oczywiste, obecnie nie ma znaczenia.
Przekazywane obyczaje i
moralne miary wartości oraz przekonania religijne wymuszają nawyki życiowe,
poczucie odpowiedzialności społecznej i gotowość włączenia się w wyższą
całość.
Także nowoczesna wiara we
wszechmoc nauki i techniki, wiara, która wydawała się obiecywać bezpieczeństwo i
dobrobyt, coraz bardziej załamuje się ustępując narastającej bezradności.
Lecz jednocześnie w wielu
ludziach narasta przekonanie, że to po drugiej stronie wszystkich zewnętrznych
warunków i wyobrażeń, po drugiej stronie strachu, rozczarowania i
niebezpieczeństw musi istnieć coś, co ma stałą wartość i co ofiarowuje
spełnienie życia.
Ludzie tacy należą do
poszukujących: poszukują tego, co jest nieprzemijalne
i doskonałe.
Kiedy zdołają oni utrzymać
się z dala od bezdroży, to prędzej czy później rozpoznają, że to, czego
poszukują, jest w ich wnętrzu, w centralnym jądrze ich istoty, w „iskrze ducha”
jak określał to mistrz Eckhart.
I czy to właśnie nie ta
iskra w sercu wręcz zmusza nas do poszukiwań?
Czy to nie ona wprowadza w
nas ciągły niepokój i tęsknotę za spokojem, harmonią, za staniem się człowiekiem
doskonałym? Czyż nie ona ponagla nas od doświadczenia do doświadczenia w końcu
doprowadzając nas do celu naszych poszukiwań.
Bądźmy więc gotowi na to, aby zaufać cichemu
głosowi tej iskry w nas, aby oddać jej kierownictwo.
Przecież właściwy cel
naszej drogi życiowej to powrót do źródła i wzrastanie w wielkiej jedności
całego istnienia zwanego wiecznością. Każdy, kto poważnie się tym trudzi,
znajdzie ten cel w sobie samym. I on sam musi kroczyć drogą, która wiedzie do
tego celu!
Jest to droga do wnętrza,
do naszego boskiego jądra duszy, które chce się w nas rozwinąć.
Na tej drodze jednak żaden
człowiek nie pozostaje samotny. Poszukujący wespół ze swoimi towarzyszami może
zostać przyjęty do pola sił gnostycznej szkoły duchowej, której celem jest
rozpalenie iskry ducha, doprowadzenie jej do rozwoju i zaopatrzenie w potrzebne
siły. W ten sposób kiedyś można będzie mówić o ponownych narodzinach z Wody i z
Ducha.
Czy to jest to, czego
szukacie, czego z głębi duszy pragniecie?