Temat miesiąca, lipiec 2005
Czy nie jest nam wszystkim znane uczucie, jakbyśmy
niekiedy wędrowali przez noc, w której z trudem lub zrozpaczeni szukamy
kierunku, szukamy pomocnej dłoni, jakiejś nici Ariadny?
Ponieważ żyjemy oddzieleni od Boga, od Gnozy, często
toniemy w głębinach nocy. Z tego biorą się nasze lęki, rezygnacja, brak
nadziei, rozpacz. Zatracamy się w gorączkowym zabieganiu tego świata i nie
potrafimy potem znaleźć wyjścia z tego labiryntu. Gubimy się w ciemności i z
rozpaczą szukamy jakiegoś wyjścia. Wypróbowujemy różne drogi i wiele przy tym
doświadczamy. Doświadczenia te nie zawsze są przyjemne, ale zdobywamy wiedzę o
świecie, o ludziach i o nas samych.
Wiele dróg, które wydają nam się wyjściem, okazują się
jednak ślepą uliczką i poznajemy, że wcale dokładnie nie wiemy, co właściwie
jest wyjściem. Przy tym zawsze dochodzimy do własnych granic i wciąż na nowo
przeżywamy rozczarowania.
Lecz te rozczarowania przynoszą poznanie, aż kiedyś znowu
ujrzymy dłoń Boga, która zawsze była, która nigdy nas nie opuściła. I uczymy
się mówić: „Panie niech się dzieje nie moja, lecz TWOJA wola“.
W rzeczy samej, patrząc oczami duszy, zawsze konieczny
jest przewodnik wyprowadzający z tego labiryntu i zawsze jest on do dyspozycji,
tak że człowiek nie musi zostać zniszczony przez swoje lęki, rezygnację i brak
nadziei.
Najczęściej szukamy tego przewodnika, tej „dłoni Boga“ na
zewnątrz, np. w pismach świętych różnych kultur albo też w pięknym wierszu
natchnionego poety.
Jeśli wszystko układa się pomyślnie, wówczas poznajemy,
że pierwotnie ta pomoc pochodzi z naszego wnętrza, z głębi naszego serca, z
jądra naszej istoty, z praatomu, z róży serca.
Z tego głębokiego doświadczenia może wzrosnąć prawdziwe
zaufanie, wewnętrzny hart i pogodzenie z własnym losem, jak też pewność, że
człowiek pomimo całego swego błądzenia przez labirynt tego świata nigdy nie
jest opuszczony.
„Pan jest pasterzem moim. Niczego mi nie braknie. Choćbym
nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska twoja i kij
twój są mi pociechą. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni
życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.“ (Psalm 23)
Dlaczego w Psalmie 23 wybrano obraz pasterza dla ukazania
troskliwości Boga w stosunku do człowieka? Pasterz strzeże swojej trzody,
rozpoznaje niebezpieczeństwa i ochrania tych, którzy zostali mu powierzeni.
Jakie to ma znaczenie dla naszego dzisiejszego życia?
Możemy mieć zaufanie, że dłoń Boga nigdy nas nie opuści.
Musimy tylko uważać, abyśmy to my nie wypuścili Jego
dłoni.
Wspaniale wyraził to Rainer Maria Rilke w swoim wierszu z
tomu „Księga o życiu mnicha“:
Bóg mówi do każdego, nim go stworzy,
potem w milczeniu prowadzi go z nocy.
A słowa, zanim każdy pójdzie stąd,
te chmurne słowa, takie są:
Przez twoje zmysły wysyłany
idź na tęsknoty twojej kraniec;
szatę mi daj.
Poza rzeczami płoń jak pożary,
aby ich cienie, powyciągane,
to była moja osłona.
Wszystko niech z tobą się dzieje: piękno i groza.
Tylko iść trzeba: uczucie żadne nie jest ostatnie.
Bacz, byś się ode mnie nie odłączył.
Bliski jest kraj,
który życiem nazywają.
Będziesz go rozpoznawał
w jego powadze.
Rękę mi daj.*
*
Tłumaczenie Andrzeja Lama; przekład uzyskany bezpośrednio od tłumacza.