Temat miesiąca, luty 2006
Teatr świata
Akt I:
Rodzi się mały człowieczek.
Zdecydował się przyjąć ciało i stać się „ja”. Z początku mówi jeszcze o sobie w
trzeciej osobie, ale już niedługo się to zmieni. Wówczas odkryje swoje „ja”
i wzmocni je, powtarzając często i głośno z całkowitym przekonaniem: „ja
chcę, ja mam, ja jestem…”.
Akt II:
Wokół tych myśli „ja”, w
następnych latach zbudowana zostaje wywołująca podziw lub współczucie historia
zawierająca pewne dane osobowe, jakąś rodzinę, majątek, pozycję społeczną i
wiele barwnych doświadczeń życiowych. Powstała osobowość, która identyfikuje
się ze swoją historią i kocha ją.
Akt III:
Osobowość ta napotka
obecnie wiele innych „ja”, uważających się za tak samo rzeczywiste i ważne, a
dla odgraniczenia się od nich mobilizuje wszystkie swoje siły. Zaczynają się
rozgrywki o to, by mieć rację, by być górą i by zwyciężać.
W tych rozgrywkach „ja”
doświadcza zarówno rozkoszy jak i bólu. Doświadczenia rokoszy są
jednoznacznie preferowane lub nawet poszukiwane, na doświadczenia bólu reaguje
ono strachem i oporem. Wszystkie te doznania służą jednak nadal wzmacnianiu
„ja”.
W celu wzmocnienia napięcia
i podniesienia dramatyzmu sytuacji życiowej istnieje jeszcze więcej środków
wpływania na „ja”, takich jak: szeroko pojęta utrata, choroby, wypadki, stres
i powtarzające się konflikty.
Ponadto można skorzystać z
bogatej oferty rozrywek i innych sposobów odwrócenia uwagi od właściwego celu
życia. Pomagają w tym wszechobecne media, legalne i nielegalne narkotyki oraz
szeroko pojęta „konsumpcja” w różnych postaciach. Wszystko to robi wrażenie
absolutnie prawdziwej i rzeczywistej historii – bardzo kunsztowna
inscenizacja.
Działanie
staje się widoczne: osobowość czuje się w codziennym życiu przez większość
czasu zagrożona i walczy o swoją egzystencję. Wnosi swój pełny wkład do teatru
świata.
Być może stanie się wybitną
osobowością dziejów współczesnych, być może otrzyma jakąś ważną nagrodę. Będzie
przekonana, że w końcu wie, kim jest. I pożegnanie z teatrem świata, będzie dla
niej trudne. Lecz któregoś dnia jej ostatni wielki wróg, śmierć, nadejdzie.
Jeszcze raz osobowość będzie mogła poczuć swoje „ja” bardzo intensywnie.
Akt IV:
Wówczas
przechodzi z tego świata do tzw. zaświatów, albowiem teatr świata to obrotowa
scena. Tutaj osobowość przeżywa dalszą inscenizację, która jest pokrewna
inscenizacji minionego życia – jednakże bez widzialnego ciała.
I gra ta
powtarza się wiele razy.
Ile razy?
Akt V:
Tak długo, aż jakaś
osobowość będzie miała dość i ogarnie ją tęsknota, by zrozumieć ten teatr.
Wówczas zechce się dowiedzieć, gdzie znajduje się wyjście bezpieczeństwa. I w
takim stopniu, w jakim tego pragnie, dana jej będzie pomoc. Bo sama bez pomocy
nie będzie w stanie tego dokonać.
Pewnego razu
drzwi otworzą się. Można opuścić teatr świata.