Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY ->TEMATY MIESIĄCA -> MARZEC 2007 

Temat miesiąca, marzec 2007

 

Wewnętrzna relikwia

 

 

Zasadniczym problemem, jaki dotyczy nas jako ludzi poszukujących, jest zjawisko „dystansu”. Jest to dystans leżący między nami a tym, co boskie. Wiemy, że to co boskie, Wyższe istnieje. Wyczuwaliśmy to, doświadczyliśmy tego na swój sposób, odkryliśmy to.

 

Lecz mimo to - z niewiadomych powodów - zachowujemy dystans, bezpieczny odstęp, w stosunku do tego Wyższego. Idziemy naszą życiową drogą, wypełniamy nasze codzienne obowiązki, a to wielkie Jedyne czeka - ciche, nieobecne, transcendentne wobec naszego istnienia.

 

Nasze myśli i uczucia raz po raz zataczają krąg wokół wspomnienia o tym Jedynym. Czasem ledwie je muskając, jakby mimowolnie, to znów zasadniczo i z namysłem. Rozwijamy, a potem pielęgnujemy naszą wewnętrzną tęsknotę. Nadajemy kształt naszemu poszukiwaniu i wyobrażeniom z nim związanym, przyozdabiając swoje pomieszczenia obrazami i posągami, które są wyrazem pewnego celu, pewnego pragnienia, jakiegoś wyobrażenia. Nasze pomieszczenia zostają przez to w pewnym sensie poświęcone naszemu wnętrzu.

 

Nie mając w gruncie rzeczy takiego zamiaru, lecz niekiedy również celowo, przybieramy przy tym swego rodzaju modlitewną postawę. Składamy wówczas wewnętrzny pokłon przed fundamentem naszej duszy, jak przed wewnętrzną relikwią.

 

W tym wewnętrznym relikwiarzu drzemie przedmiot naszego uwielbienia. Czujemy, że jest to coś świętego, coś co żyje i przemawia w nas. Nasza modlitewna postawa ma w sobie przy tym zawsze coś nieokreślonego, jest to ostrożne doszukiwanie się, podpierające się tekstami z ezoteryki lub religii. Naszemu wewnętrznemu przeżywaniu nadany zostaje przez to konkretniejszy kształt, nastrój wlewa się w formę myślową.

 

By wyjść poza tę ideę-wyobrażenie konieczny jest jednak następny krok. Charakterystyczne przy tym jest - i można o tym przeczytać w relacjach opisujących wtajemniczenia oraz doświadczenia uczniów na ścieżce wszystkich czasów – że boskie światło przy pierwszych spotkaniach z nim, było dla nas zbyt jaskrawe, zbyt jasne. Raziło ono i oślepiało uczniów i poszukujących ludzi zawsze właśnie wtedy, gdy bezpośrednio się objawiało, wyświetlało się w duszy. Stąd też zawołanie: „Nie trwóż się…!”

 

I co się wtedy dzieje? Jasny promień światła w duszy wywołuje wzburzenie w starym porządku. Wykracza to poza ciche uwielbienie tego, co we mnie boskie. Światło pragnie, aby mu otworzyć bramy duszy, to znaczy by rozedrzeć świat osobistego bytu i dopuścić do wewnętrznej przemiany.

 

Wprawdzie nasze życie uczuciowe zostało z początku poruszone, a może nawet mocno wywrócone na drugą stronę, lecz pomiędzy naszym intelektualnym pojmowaniem procesów przemiany, a - niezależnie od tego - faktycznie rozgrywającymi się wewnętrznymi scenariuszami pojawiła się przepaść.

 

W istocie rzeczy jest tak, że nasza reakcja na projekcje siły Światła była zbyt ekscentryczna i zbyt zabarwiona naszą osobą. W praktyce natychmiast przystanęliśmy zajęci celebrowaniem jakiejś prywatnej religii, która co prawda respektuje to co boskie, lecz raz po raz nakazuje nam odprawianie modłów wyłącznie przed wewnętrznym relikwiarzem.

 

Jak zatem dojść do jedności z tym co boskie, z Gnozą, lub inaczej mówiąc, jak dotrzeć do wszechświadomości? Jak na stałe ustanowić harmonię pomiędzy naszym wewnętrznym centrum a centralnym boskim Światłem?

 

Odpowiedź wyda Wam się być może zbyt łatwa:

 

Za pomocą swoistego zabiegu naszej duszy musimy samych siebie pchnąć we właściwym kierunku. To mamy na myśli gdy mówimy, że należy zaufać siłom swojej duszy. Należy samemu wrzucić się w Wielką Jednię, nie emocjonalnie, lecz przytomnie i uważnie.

 

Jeśli istnieje coś, co nam w tym pomaga, to jest nim sam „boski towarzysz podróży”, siła Światła, która we właściwym czasie potrafi nas podźwignąć, przenika swoim światłem do relikwiarza duszy. Rodzi się w nas wówczas zaufanie i energia i świadomość, że ta droga naprawdę może się powieść.

 

Jeszcze raz wyruszamy w drogę, inaczej niż z początku, bowiem staliśmy się dojrzalsi i podajemy teraz Światłu naszą duszę otwartą.

 

Wówczas wszystkie nasze dotychczasowe modlitwy i rozmyślania, wszystkie znaki-symbole głębszego sensu zyskują swoje właściwe znaczenie i przeradzają się w słowa prawdy, które się wypełniają.

 

 
 

© 1996-2007 Lectorium Rosicrucianum