Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY ->TEMATY MIESIĄCA -> CZERWIEC 2007 

Temat miesiąca, czerwiec 2007

 

Stwórcza siła słowa

 

 

„Na początku było Słowo”.

Taki jest początek prologu Ewangelii Jana.

Ten krótki fragment z Biblii nieodmiennie fascynuje ludzi i skłania do wielu pytań

i sposobów interpretacji.

 

O jakie Słowo tak w ogóle tutaj chodzi?

Na to nasuwające się tu pytanie pewien poeta odpowiedział tak:

 

„Gdyby drzewa ziemi potrafiły pisać

i gdyby ich konary były ramionami, a gałęzie palcami,

a ich liście piszącymi piórami

i gdyby wszystkie rzeki ziemi napełnione były atramentem

i gdyby zapisane księgi piętrzyły się niczym góry,

cała wiedza i tak nie byłaby w stanie

wyjaśnić Słowa Początku.”

 

W rzeczy samej: gdy o tym Słowie mowa, nie chodzi o pojęcie składające się z liter, nie chodzi o słowo, które nasz rozum potrafiłby zrozumieć lub wyjaśnić. A jednak właśnie w nawiązaniu do tego biblijnego cytatu napisana została cała masa książek i innych tekstów. Pokusa, by do tej biblijnej wypowiedzi dołączyć jakieś mówione lub pisane słowa, jest nader silna, lecz prowadzi donikąd.

 

Już sam biblijny tekst nadaje kierunek naszym poszukiwaniom:

„A Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo”.

Słowo jest zatem atrybutem, aspektem Boga. Chodzi o stwórczą siłę, która coś porusza, coś formuje. Znajduje to swoje potwierdzenie w wersie 3.: „Wszystko z niego powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.”

 

Im bardziej to świadectwo zaczyna docierać do nas w całym swoim wymiarze i im bardziej próbujemy je zgłębić, tym mniej jesteśmy w stanie ująć to misterium stworzenia w ludzkie słowa. Ta jedyna siła Logosu - tak pierwotnie po grecku nazywało się „słowo” - wypełnia i obejmuje sobą wszystko, zarówno siedem obszarów kosmicznych jak i każdego poszczególnego poszukującego Boga człowieka w jego zmaganiu. Poczynając na atomie a skończywszy na uniwersum nie ma niczego, co nie wyszło ze „Słowa”.

 

Poprzez naszą osobowość nie możemy połączyć się z tą siłą. Nasze słowa co prawda w pewnym sensie również są stwórcze, odnoszą się jednak do całkiem innego poziomu stworzenia. Wystarczająco często doświadczamy, jak łatwo jest o nieporozumienie, gdy mówimy nie będąc uważni. Ludzkie słowa często bardziej mącą niż wyjaśniają, potrafią one zarówno działać budująco i pocieszać, jak też ranić i stawać się powodem konfliktów.

 

Nie tylko różne języki i narzecza utrudniają prawdziwą komunikację; także pomiędzy bardzo różniącymi się między sobą stanami świadomości trudno jest zbudować pomost ze słów. Krótko mówiąc: nasza mowa oraz rozumienie nie poruszają się na tej płaszczyźnie wibracji, o jakiej mowa jest w prologu Ewangelii Jana.

 

Czy my ludzie naprawdę nie mamy żadnego dostępu do tego pola wibracji? Czy Słowo nie kieruje się również do nas?

 

Przeciwnie – istnieje w nas pewien punkt odniesienia, specjalna „stacja odbiorcza” dla tego pierwotnego Słowa: praatom w ludzkim sercu przynależy do tego wymiaru i reaguje na to szczególne brzmienie. Praatom wchodzi w rezonans z tym polem wibracji i sprawia, że ponownie rozbrzmiewa w nas Słowo początku.

 

Przez tę aktywność mamy udział w procesie stwórczym, który istniał od samego początku i istnieje nadal i który – jak mówi Biblia – będzie przebiegał dalej po całą wieczność.

 

Jeśli świadomie idziemy naszą duchową ścieżką, wówczas ta podstawowa, jądrowa siła, ta nowa dusza, wpływa również na nasze uważne mówienie.

 

Lecz jednocześnie stanie się dla nas także jasne, że nie chodzi w pierwszym rzędzie o mówione lub pisane słowa, ale że istotna jest siła, która za tym stoi. Dlatego Szkoła Duchowa mówi: Różokrzyż oddziałuje nie za pomocą słów, lecz za pomocą siły.

 

Obyśmy wszyscy w coraz większym stopniu otwierali się na tę siłę i pozwolili Słowu by nas przemieniło!

 

 
 

© 1996-2007 Lectorium Rosicrucianum