Temat miesiąca, lipiec/sierpień 2007
„Życie
jest jak rysowanie bez gumki do wycierania”
Na stole leży gumka. Beżowa, wielkości pudełka
od zapałek – niepozorna na pierwszy rzut oka. Ale widnieje na niej takie oto
hasło: „Życie jest jak rysowanie bez gumki do wycierania.”
Najpewniej producent tych gumek jest zdania,
że mogąc używać gumki do wycierania czujemy się inaczej – przynajmniej wtedy,
gdy rysujemy. Że wówczas nie zdarza nam się to, co nieustannie ma miejsce w
życiu: ciągłe rysowanie bez szansy wymazania tego, co nam się nie podoba. Lecz
przyjrzyjmy się temu bliżej i zadajmy sobie pytanie, czy taka jest prawda: Czy
życie naprawdę jest jak rysowanie bez gumki do wycierania? Bez możliwości
zmian, poprawek, wymazania, cofnięcia?
Możemy podejść do tego pytania z różnych
stron. Jedną z możliwości jest przyjrzenie się niektórym wynikom badań
neurobiologii. Natrafiamy tutaj na zadziwiające odkrycie. Już przez samo
przyglądanie się innym ludziom i ich czynnościom, przyjmujemy do naszego
systemu – często nieświadomie – ich działania jako nasz „program postępowania”.
I tak wszystko to, co nas otacza - czy są to faktyczne, rzeczywiste czyny, czy
też obrazy, filmy itd. – staje się potencjalnie częścią nas. Nie musimy tego
imitować, lecz przyjęliśmy to jako pewną możliwość działania do naszego
repertuaru. Już tutaj widzimy, jak dużo zostaje w nas „zapisane” – całkiem
nieświadomie, mimowolnie, w sposób niekontrolowany.
A jak jest z tym, co sami czynimy? Musimy
przy tym uwzględnić także nasze myśli, uczucia i pragnienia. Bowiem również i
one coś powodują, nawet jeśli nie możemy tego bezpośrednio zaobserwować.
Wiemy z Nauki Powszechnej, jak zbudowany
jest mikrokosmos. Jedną z jego warstw - istotę auryczną – można porównać do
miedzianej płyty. Wyryte są w niej doświadczenia różnych inkarnacji. W
następstwie tego, w momencie narodzin nie jesteśmy „białą kartką papieru”, lecz
jesteśmy obciążeni - albo obdarzeni – karmanem. W naszym obecnym życiu
wszystkie nasze myśli, pragnienia, uczucia też pozostawiają ślady.
Jakie tak naprawdę jest nasze podejście do
tych „rysunków” – tych śladów naszego życia? Co robimy, jeśli z któregoś
„rysunku” nie jesteśmy zadowoleni? Czy ignorujemy wówczas tę źle pociągniętą
kreskę? Czy poprawiamy ją? Czy udaje nam się przyjąć ją do naszego obrazu
życia, jako coś co jest częścią nas, nawet jeśli nam się ona nie podoba?
Istnieje bardzo wiele sposobów obchodzenia się ze śladami, rysunkami, które w
sumie stanowią nasze życie.
Czy możemy te ślady wymazać? A jeśli zostały
one wymazane, czy wówczas nie pozostał też ślad, jaki gumka zawsze pozostawia
na papierze? Czy nie jest tak, że zawsze pozostają jakieś paprochy czy resztki?
Czy papier nie jest często pomięty i brudny, po tym jak próbowaliśmy coś
wymazać? Czy możemy wtedy sprawić, jak gdyby nic się nie stało? Już samo to
powiedzenie wskazuje na paradoks: Coś się wydarzyło, a jednak jakby nic. Coś
takiego jest niemożliwe i rzeczywiście – wszystkie przyczyny prowadzą do
jakichś następstw, wszystkie następstwa mają jakąś przyczynę. Możemy zapomnieć,
zdusić to w sobie, nawet zaprzeczać, że coś się wydarzyło, ale nie możemy tego
odwrócić. Dlatego słowa piosenki: „Non, je ne regrette rien…” w całej ich
radykalności są niemożliwe:
Nie, niczego nie żałuję
Ani dobra, które mnie spotkało
Ani zła, wszystko jest mi całkiem obojętne
Zostało spłacone, rozwiane, zapomniane
Gwiżdżę na przeszłość
Swoimi wspomnieniami wznieciłam ogień
Moje troski, moje radości
Rozwiały się moje miłostki
I wszystkie ich uniesienia
Przeminęły na zawsze,
Jeszcze raz zaczynam od zera…
A zatem nie ma szansy, by zacząć jeszcze
raz? Wieczne zawieszenie w przeszłości – własnej oraz naszych karmicznych
poprzedników? Gdyby tak było, naprawdę można by popaść w rozpacz. Ale – wyjście
istnieje! Sedno tkwi w tym, by z wszystkim tym, co jest w nas zapisane, odważyć
się na nowy początek:
Nowym jest wówczas coś całkiem innego: a
mianowicie sposób, w jaki patrzymy na to, co leży za nami. Odkrywamy wówczas,
że większości problemów, jakie mamy sami z sobą i z innymi, tak naprawdę nie
będziemy potrafili zmienić. Natomiast to, co jest możliwe, o ile będziemy na to
otwarci, to inny sposób widzenia. I tak na przykład moglibyśmy zadać sobie
pytanie: „ Jak ten problem związany jest ze mną?” albo: „Czy ten problem nie
może przypadkiem być mi pomocny, ponieważ mogę się z niego czegoś nauczyć?”
Szkoła Duchowa pomaga nam w tym trudnym zadaniu. W jaki sposób?
Inny sposób widzenia staje się możliwy
dzięki temu, że wszystko zostaje skąpane w nowym świetle. W tym świetle, w
świetle Gnozy, może nam się udać ujrzeć stare problemy w nowy sposób oraz
znaleźć do nich nowy stosunek.