Temat miesiąca, luty 2008
Światło na
drodze – droga ku światłu
Co sprawia, że jesteśmy w stanie
iść drogą światła – drogą ku światłu?
Poszukujący człowiek
natrafia na wiele, oszałamiających niekiedy idei, rad udzielanych w jak
najlepszym zamiarze oraz kodeksów zachowań. Często ich korzeniami było
oddziaływanie wielkich nauczycieli ludzkości, którzy za sprawą doświadczeń
poczynionych na swej drodze duchowej doszli do postawy życiowej sprzyjającej
ścieżce.
Bardzo prostą,
niedogmatycznie świeżą odpowiedź na nasze, zadane na wstępie, pytanie
znajdziemy w legendzie Selmy Lagerlöf : „Płomień światła”.
Opowiada ona o ordynarnym,
egoistycznym, niepoprawnym z pozoru człowieku, który wyrusza do Jeruzalem z
wyprawą krzyżową, by tam uwolnić „Grób święty” od panowania „Niewiernych”. Za
swoje bohaterskie czyny zostaje wyróżniony tym, że wolno mu jest zapalić
płomień świecy od światła grobu.
W jego głowie za sprawą
„Głupca” pojawia się myśl, by płomień ten donieść do domu, do swoich. Podejmuje
on nieobliczalną decyzję, by porwać się na tak szalone, ba właściwie
niewykonalne zadanie.
Decyzja ta i obrana wskutek
tego ścieżka wymagają od niego najwyższego skupienia i niezmiennego
ukierunkowania. Płomieniowi nie wolno jest zgasnąć! Własna wygoda oraz osobiste
upodobania schodzą całkiem na drugi plan, wobec tego świętego zadania, którego
podjął się tak nieoczekiwanie. Okazuje się, że droga z płomieniem zmienia tego
człowieka, odwraca go wewnętrznie i czyni go zdatnym sługą.
Jak długo nasze „ja” -
świadomość naszej osadzonej w społeczeństwie, przemijalnej osobowości - wciąż
wysuwa się na pierwszy plan, nasze poszukiwania i osiągnięcia zawsze kończą się
na zabezpieczaniu przemijalnej egzystencji.
Jeśli jednak w centrum
postawimy naszą prawdziwą nieprzemijalną istotę, „światło ze światła”, światło
z miasta „Jerozolimy”, „świętego miasta pokoju”, wówczas zmienia się przez to
całe nasze ukierunkowanie.
Nasza postawa życiowa
kieruje się wówczas wymogami, które zapewnią ukrytemu płomieniowi światła
ochronę i pożywienie. W ten sposób możemy porzucić utarte ścieżki, zrezygnować ze
starych wzorców myślenia i życia.
Doświadczenia, testamenty
naszych poprzedników na tej drodze mogą wówczas okazać się dla nas wielką
pomocą i zaoszczędzić nam pochłaniającego energię błądzenia.
Punktem wyjścia jest zawsze
to Jedno, to Proste, to co jest nam wspólne z pionierami, a jednocześnie
pozwala nam zachować samoautorytatywność, to co sprawia, że przenosimy środek
ciężkości naszego życia do prawdziwej istoty, do naszego wewnętrznego światła.