Temat miesiąca, marzec 2008
Wicher ducha
W sufizmie znana jest następująca
przypowieść:
Pokłócił się robak z wiatrem. Udał się na
skargę do mądrego króla Salomona i tak mu sprawę wykłada: „Gdy tylko próbuję
wydostać się na zewnątrz, nadchodzi wiatr i unosi mnie. Przez to nie mogę
osiągnąć swojego celu.” Salomon - mądry sędzia - uważnie słucha robaka. Potem
zaś powiada: „By wydać sprawiedliwy wyrok, zawsze należy wysłuchać obydwu
stron. Przywołajmy wiatr i posłuchajmy, co będzie miał do powiedzenia.” I
tak wezwano wiatr. Ten pospiesznie przybył do króla, lecz gdy nadszedł, robaka
daleko odwiało.
Czego może nas nauczyć ta opowieść?
Występują w niej trzy zasady: robak, król i
wiatr.
Robaka możemy porównać z naszą przemijalną
osobowością, która dąży tutaj do swoich doczesnych celów. Jest ona związana
prawami materii i może się poruszać tylko w obrębie jej „niewoli”.
Osobowość ta nie została jednak stworzona
jako cel sam w sobie, lecz ma do spełnienia określone zadanie. Przez swoją
samoofiarę ma dopomóc zamkniętej w niej wiecznej zasadzie w powrocie do
pierwotnego stanu świadomości. Jednakże w sposób nieunikniony musi ona przy tym
podporządkować swoje doczesne cele temu wiecznemu celowi.
Mądry król Salomon jest wewnętrzną instancją
w nas, która zna ten wieczny cel i chce nam wskazać drogę do niego.
Robak (jakim jesteśmy w obliczu tego co
Boskie) zrozpaczony zwraca się do tej najwyższej dla niego zasady i prosi o
pomoc w rozwiązaniu jego dylematu. Chciałby w sposób wolny realizować swoje
cele, lecz doświadcza przy tym, jak zostają one udaremnione.
Przyczyną tego jest wiatr, duch, Gnoza,
która oddziaływuje także w świecie przemijalnym - na rzecz jedynego celu: by
wszystko doprowadzić z powrotem do źródła, raz po raz przezwyciężając formę, po
to by doprowadzić pragnące dalej się rozwijać życie do najwyższego poznania: do
jedności z Bogiem.
Przez ostatnie zetknięcie robaka z wiatrem
staje się też jasne, że w obliczu ducha to co ziemskie nie może się ostać, że
wolność staje się możliwa dopiero wówczas, gdy poddamy się temu wichrowi, gdy
poświęcimy własne cele i poznamy marność własnych starań.
Jest to możliwe tylko wówczas, gdy wiatr nie
będzie nam wrogiem, lecz samą miłością, chcącą połączyć nas z tym co Boskie.
Gdy tylko cel ducha stanie się naszym celem,
odkryjemy uszczęśliwieni, że wszystkie przeszkody zniknęły i dana nam zostaje
wszelka siła, by urzeczywistnić to zadanie. Wówczas wicher ducha będzie
niepowstrzymanie pchał nas ku spełnieniu, dla jakiego zostaliśmy stworzeni.
Pełni ufności oddajmy się tej sile.