Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY ->TEMATY MIESIĄCA -> Maj 2008

Temat miesiąca, maj 2008n>

 

Pewność i spokój?

 

 

Pragnienie pewności i spokoju tkwi w duszy każdego człowieka. Lecz pewność zawsze jest iluzją a spokój nie jest przeznaczeniem człowieka

 

Cytat ten to słowa Olivera Holmesa (1809-1894), amerykańskiego lekarza i pisarza. Mówią one o pragnieniu człowieka nie znajdującym zaspokojenia.

 

Także i dzisiaj, po ponad stu latach, to paradoksalne stwierdzenie wydaje się nadal pozostawać aktualne. Bowiem nic nie uległo zmianie w głębszych przyczynach tego wyraźnego paradoksu. Te przyczyny tkwią w tym, że zderzają się w nas ze sobą dwie natury, dwa obszary życiowe odmiennego rodzaju – czego jak dotąd nie uświadamiamy sobie w dostatecznym stopniu.

 

W pierwszym, naszym „normalnym” obszarze życiowym, rzeczywiście przede wszystkim staramy się znaleźć spokój, pokój, pewność i bezpieczeństwo. Pragniemy spokoju a nie pośpiechu i poganiania, pokoju nie zaś sporu i wojny oraz poszukujemy pewności zamiast wątpliwości, bezsensu i kryzysów. Nadzieja, że kiedyś posiądziemy ten stan, pomaga nam poradzić sobie z nieuchronnymi rozczarowaniami. Gdy jedna nadzieja rozpryskuje się niczym bańka mydlana, inna nadzieja popycha nas dalej. Nadzieje są konieczne, by móc znieść życie albo znowu podchodzić do niego z radością. Istnieje powiedzenie: „Nadzieja umiera ostatnia”. Wszystko to jest jak najbardziej ludzkie, lecz mimo to tragiczne. Bo – jeśli naprawdę tak jest, że „pewność zawsze jest iluzją a spokój nie jest przeznaczeniem człowieka”, co wówczas?

 

Przytoczmy w tym miejscu – w przybliżeniu – słowa Jakuba Böhme (1675-1725), wielkiego mistyka i filozofa ze Zgorzelca: „Widzialny świat materialny jest wewnątrz Boskiego ładu odizolowany w sobie i jest utrzymywany z pomocą ładu ratunkowego”.

 

Böhme stworzył tutaj pojęcie „świata gniewu“ - świata, w którym nieustannie wszystko ulega zmianom i którego cechą jest istnienie przeciwieństw.

 

Jest to nasz normalny obszar życiowy. W nim poruszamy się z naszymi tęsknotami i pragnieniami trwałych wartości oraz doświadczamy, że to co osiągnęliśmy, znów rozpływa się w przemianie i formuje się na nowo.

 

Spełnienie na dłuższą metę nieuchronnie musi okazać się iluzją, ponieważ szukamy tego upragnionego w niewłaściwym miejscu. Jak bowiem podlegająca nieustannym przemianom natura mogłaby wydać coś stałego? Tutaj, w świecie zjawisk, każde dążenie do wartości w naturalny sposób pociąga za sobą siły, które te właśnie wartości postawią pod znakiem zapytania.

 

Lecz nasza świadomość nie rozpoznaje tej prawidłowości. Świadomość naszego „ja” uparcie trzyma się swego: „Tak musi być” i „Taki jestem”. W tym ukierunkowaniu dążymy do rozmaitych celów: zdrowia, dobrego wyglądu, sukcesów, związków międzyludzkich, zdobywania wiedzy, religijności. Poprzez identyfikację z takimi celami możemy osiągnąć co najwyżej tymczasowe uspokojenie i pewność siebie. Skoro żadne ludzkie osiągnięcie nie jest trwałe, raz po raz doznajemy wstrząsów. Wraz z naszymi wartościami w końcu podważone zostają także podstawy naszej samoświadomości. Zwłaszcza młodzi ludzie siłą rzeczy zmuszeni są w dzisiejszych czasach wciąż na nowo sami się definiować i na nowo się „wymyślać”. Obroty koła stają się przy tym coraz szybsze.

 

Na szczęście równocześnie rośnie też możliwość poznania głębszych przyczyn tego całego ruchu. Raz postawiona pod znakiem zapytania i zapędzona w kozi róg świadomość zwraca się w końcu do wewnątrz i tam poszukuje odpowiedzi.

 

I odpowiedź przychodzi. Wyłania się ze źródła wszelkiego życia: z naszej najgłębszej istoty, z naszego duchowego środka. Niczym głos z innego kraju, z innego świata, woła nas do procesu całkowitego życiowego zwrotu. Zdajemy sobie wówczas sprawę, że głęboko w nas pulsuje inna zasada życiowa i pragnie się ona objawić. Uświadamiamy sobie istnienie innej rzeczywistości życiowej - rzeczywistości żywej duszy.

 

Jeśli poświęcimy jej uwagę i pójdziemy za nią, (a jest ona z nami już od zawsze i wiecznie istniała, także „w ciężkich czasach”), wówczas zaufamy czemuś, co naprawdę posiada poszukiwane przez nas cechy: pewność, spokój, pokój i uzasadnioną nadzieję. W takim ukierunkowaniu także „ja” w jego dotychczasowym sposobie bycia nauczy się milczenia i służebnego spokoju.

 

W ten sposób rozwiązujemy wielką zagadkę ludzkiego życia, rozwiązujemy paradoks oddziaływania dwóch natur w człowieku.

 

Gdy Jezus, namaszczony, mówił że jest „Drogą, Prawdą i Życiem” i nawoływał nas, byśmy poszli za nim, było to możliwe, gdyż nie znał on ziemskiego związanego „ja”, ponieważ żył z doskonałej, rozwiniętej duszy.

 

Ta tak szczególna droga otwarta jest dla wszystkich. Prowadzi nas ona w procesie „odrodzenia z wody i z ducha” konsekwentnie ku naszemu przeznaczeniu.

 

 
 

© 1996-2007 Lectorium Rosicrucianum