Temat miesiąca, lipiec-sierpień 2008
Olimpijski pokój
Miało to mieć miejsce w roku 776 przed Chrystusem,
kiedy to w gaju Olimpijskim, siedzibie bogów, po raz pierwszy odbyły się
Igrzyska Olimpijskie. Atleci z całej Grecji spotykali się tutaj by zmierzyć
swoje siły. Przez długi czas rozgrywki te miały raczej charakter religijny,
bardziej duchowy niż sportowy. Wszystko odbywało się w imię i ku czci bogów.
Igrzyska rozpoczynały się zawsze od
ceremonii ofiarnej. Atleci składali przy tym przysięgę uszanowania pokoju
igrzysk.
Zewnętrzny pokój gwarantowała Ekecheira –
święte zawieszenie broni. Takie zawieszenie broni rozpoczynało się na dziesięć
miesięcy przed właściwymi igrzyskami i trwało aż do końca rozgrywek oraz
powrotu widzów i atletów do domu. Miały to być bowiem „święte igrzyska”,
uświęcone igrzyska, otoczone „boskim pokojem”.
Lecz jak to często się zdarza, pokój ten już
w starożytności po wielekroć był naruszany. Arkadyjczycy i Spartanie
zaatakowali olimpijskie okolice Elis i próbowali siłą przywłaszczyć sobie prawo
do igrzysk olimpijskich.
Przemoc i napięcia nie raz towarzyszyły także
igrzyskom olimpijskim w czasach nowożytnych. Zamach w Monachium, bojkot igrzysk
olimpijskich w Moskwie, Los Angeles i Montrealu rzuciły cień na pokojowo
planowane rozgrywki młodzieży świata. Także tegoroczną olimpiadę w Chinach
przesłoniły tematy polityczne.
Skąd się to bierze, że „Duch Olimpijski” po
prostu nie chce wiać i nie może wiać?
Dlaczego wszelkie dążenie do pokoju w dobrej
wierze zawsze obraca się w swoje przeciwieństwo, tak że pokój pozostaje utopią?
Istota naszego ładu natury wyraża się w polu
napięć przeciwieństw. Pokój nierozłącznie powiązany jest z przemocą. Gdzie
istnieje jedno, istnieje i drugie jako jego zwierciadlany obraz. Tak jak
wahadło wychyla się to w jedną, to w drugą stronę, po pokoju nieuchronnie
następuje inne wychylenie – przemoc.
Ta prawidłowość dotyczy również istoty
samego człowieka. Dzisiaj ze wszystkich sił angażuje się on na rzecz pokoju w
świecie, zaś jutro z powodu błahostki pokłóci się ze swoim sąsiadem. Tak jego
rozdarty stan wewnętrzny odzwierciedla się w napiętej atmosferze świata
zewnętrznego.
Jednak prawdziwy pokój w najmniejszym nawet
stopniu nie podlega tej przemianie przeciwieństw, prawdziwy pokój jest stanem
bytu – jest to stały stan.
Czy w takim razie nie należy sobie jednak zadać
pytania, w jaki sposób człowiek może w swojej własnej istocie doświadczyć tego
pokoju, jeśli jest on przecież wytworem tego dwubiegunowego ładu natury? W jaki
sposób może on osiągnąć ten tak upragniony pokój?
Podczas pierwszych igrzysk olimpijskich bieg
na dystans jednego stadionu stanowił jedyną dyscyplinę, a biegło się przy tym w
kierunku ołtarza Zeusa. Zwycięzca biegu doznawał szczególnego zaszczytu. Po
ukoronowaniu go gałązkami drzewa oliwnego wolno mu było zapalić ogień przed
świątynią Zeusa.
Biorąc rzecz symbolicznie można by
powiedzieć, że każdemu człowiekowi dana jest możliwość wzięcia udziału w biegu
na dystans jednego życia, jego życia. Zostaje on postawiony na „swoim” własnym
torze, tak samo jak wszyscy jego współzawodnicy.
I jeśli będzie w stanie rozpoznać, na czym
polega sens tego biegu, włoży całą swoją energię, całą wolę, by osiągnąć cel,
który rozpoznał. Cała jego tęsknota jest wówczas ukierunkowana na to Jedyne, na
ostateczny cel – na Boga.
Jeśli podczas biegu wykaże wytrwałość i nie
da się zmylić, nawet gdy cel będzie wydawał się bardzo niewyraźny lub nader
nieosiągalny, jeśli nie da się zwieść głosom, podpowiadającym mu by
zrezygnował, jeśli zatem pobiegnie mężnie, mając stale cel na oku, krok po
kroku pozostawi za sobą wszystko, co mogło by stanowić przeszkodę i – o cudzie
– z jego najgłębszej istoty przyjdzie do niego pomoc, pozwoli mu wyrosnąć ponad
samego siebie, ku upragnionemu celowi. A jakaż nagroda oczekuje go jako
zwycięzcę!
Hermes Trismegistos twierdzi w siódmej księdze
Corpus Hermeticum:
„Bóg chciał, by każda dusza mogła osiągnąć
więź z Duchem, lecz jako nagrodę za jej zmaganie”.
Jako zwycięzcy tego wyścigu, ukoronowanemu
wieńcem przezwyciężenia, będzie mu wolno na ołtarzu najwyższego Boga – w środku
serca – rozpalić iskrę duszy od płomienia Ducha.
I natychmiast w jego sercu zapanuje boski
Pokój.