Temat miesiąca, październik 2008
Samoobrona
Style i rodzaje sportu, które można by ująć
ogólnym pojęciem „samoobrona”, od lat cieszą się w świecie zachodu wzrastającym
powodzeniem. Te sztuki walki, wywodzące się głównie z Azji, pochodzą ze średniowiecznych
Chin oraz Japonii. Wykształciły się one z technik obrony stosowanych przez chłopów
i mnichów, którym nie wolno było posiadać broni. Dlatego ćwiczyli swoje ciało, aż
stawało się ono ich bronią.
Wielu ludzi jest tym zafascynowanych. Podczas
pokazów w filmach albo na imprezach sportowych obserwujemy zapierające dech w piersiach
pokazy technik i wyczynów artystycznych. Poruszony takimi obrazami niejeden widz
marzy o tym, aby „też tak potrafić”, i w końcu pełen entuzjazmu ląduje w jednej
z licznych szkół samoobrony. Następnie daje z siebie wszystko podczas treningów,
musi dostrzec swoje ograniczenia, opanowuje kolejne techniki i być może z żelazną
wolą oraz nieustającym poświęceniem trenuje dalej. Przynosi to pierwsze rezultaty
i wówczas nie jest już takim „mięczakiem”. Staje się coraz lepszy w walce i w samoobronie,
potrafi stawić czoła nawet kilku napastnikom naraz. Warunkiem sukcesu jest całkowicie
świadome ukierunkowanie na zwycięstwo, przy jednoczesnym zachowaniu świadomości,
że w decydującym momencie ktoś inny może okazać się odrobinę lepszy niż my sami.
Być może dostrzegliście już analogię opisanej
sytuacji do Waszego własnego życia. Czy nasze życie nie jest często zażartą samoobroną?
W szkole walki, jaką jest życie, jesteśmy ambitnymi uczniami. Postępy dają się zmierzyć
na przykład pozycją społeczną, po osiągnięciu której na ogół musimy stwierdzić,
że teraz jeszcze większy wysiłek konieczny jest do tego, aby ją utrzymać.
Co nieustannie zmusza nas do walki?
Które „ja” niemalże nieprzerwanie musi się
bronić?
Jest to prastare „wyższe ja”, które już nieskończenie
długo zamieszkuje mikrokosmos i permanentnie oraz w sposób niezwykle subtelny wpędza
nas we wszystkie te walki.
- Czy nie czujecie nader często, jak coś was
popycha?
- Czy nie rodzi się w was od czasu do czasu
przeczucie, że to wszystko musi mieć jeszcze jakieś inne znaczenie, niż zwykły pęd
przetrwania?
- Czego chce nasze „wyższe ja”?
Chce, byśmy przez cały czas czymś byli zajęci.
Nie chce dopuścić, byśmy usłyszeli, jak puka do nas nasze serce. Przy najmniejszej
oznace, że człowiek zwraca się ku głosowi serca, musi się bronić.
Jednak człowiek pomimo całego swojego życiowego
treningu samoobrony pewnego dnia może znaleźć się w wewnętrznym punkcie zwrotnym,
w którym odczuje wielką pustkę, w którym nagle stanie wobec bezsensu swojej życiowej
walki, w którym jego życie na pozór zastygnie. W takim momencie będzie mogła przebić
się do niego myśl, że musi być jeszcze jakiś inny, wyższy sens w życiu. Jeśli prześledzi
w sobie tę myśl, uczyni tym samym miejsce dla wewnętrznego zwrotu.
Podczas tego zwrotu człowiek zacznie się duchowo
budzić, i poprzez nieustanne ukierunkowanie na głos serca, na impulsy płynące z
atomu iskry ducha, przeżyje wewnętrzne wyniesienie. W rezultacie tego nastąpi całkiem
nowy rozwój duszy. Punkt zwrotu staje się punktem bez powrotu, z którego można iść
tylko dalej ku światłu, lecz nie ma z niego powrotu do ciemności.
Wy, drodzy przyjaciele, nosicie w sobie taki
budzący się element. Doprowadził on was do przedsionka Szkoły Duchowej. Jest to
wielka różnica w stosunku do licznych ludzi na tym świecie. Przez to, że utrzymujecie
kontakt z wołającym polem powszechnej Gnozy, Iskra Boża w sercu może wam niezmiennie
przekazywać swoją tęsknotę za zbawieniem. Macie wówczas możliwość, aby do woli orientować
się w polu Szkoły Duchowej oraz ustalać sobie własne tempo. Nie jest do tego konieczna
walka ani sprawdzian. Także żaden inny członek Szkoły Duchowej nie może do niczego
was zmuszać ani poddawać was sprawdzianowi. Wasza droga jest wyłącznie sprawą pomiędzy
wami a Braterstwem Światła, które niesie wam pomoc.
Posiądźcie w tej świadomości klejnot rozróżnienia
waszych życiowych priorytetów. Na pewno nie zaniedbacie przy tym waszych zainteresowań
oraz spraw bytowych, a jednak z czasem środek ciężkości niepostrzeżenie się
przesunie. Już nie samoobrona, lecz inteligentne i konsekwentne samooddanie stanie
wówczas na centralnym miejscu.
Prędzej czy później samoobrona podług ziemskich
wzorców w każdym sercu ustanie i zostanie zastąpiona przez samooddanie w wyzwalającym
sensie. Wówczas wyższe „ja” tej natury ustąpi miejsca Boskiemu JA praźródła.